Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Bohaterka Kinga Jaworek! Na podium Worldloppet bez regularnego treningu

Biegi masowe -> Artykuły

2015-08-20

- To była wakacyjna przygoda, nie przygotowywałam się szczególnie do tego biegu – chwali się trzecia kobieta na Ushuaia Loppet Kinga Jaworek. Działaczka Biegu Piastów z marszu przeszła do historii biegów.

 

Wyników z Argentyny nie powinniśmy rozpatrywać w kategoriach niespodzianek czy sensacji, ale chyba sportowych cudów. I nie jest tu mowa o postawie Justyny Kowalczyk (zwyciężczyni wśród kobiet na 42 km), ale o trzeciej w tej klasyfikacji Kindze Jaworek ze Stowarzyszenia „Bieg Piastów”. Członkini zarządu Worldloppet nieoczekiwanie zajęła na tzw. „końcu świata” 25. pozycję open na 95 zawodników z doskonałym czasem 2 godzin, 33 minut i 53 sekund ulegając dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej o zaledwie 41 minut. Sukces Jaworek jest tym większy, że – jak sama przyznaje – do Argentyny pojechała w zasadzie na wakacje.

 

- Wycieczka do Ameryki była dla mnie wakacjami. Postanowiłam więc pobiec swoim tempem, z nikim się nie ścigać. Jestem zdziwiona wynikiem, bo przecież w zasadzie nie trenowałam. Ale atmosfera, moja wspaniała grupa wsparcia dodały mi energii i udało się osiągnąć dobry wynik. Ba, wspaniały wynik – opowiada o przygodzie życia polska bohaterka zaznaczając, że nigdy nie spodziewałaby się stania na jednym podium z Justyną Kowalczyk.

 

Co ciekawe, do takiej sytuacji na dobrą sprawę nie doszło. Pracowniczka Biegu Piastów tuż po wyścigu poszła na „pasta party” i niestety przegapiła podium. Podobnie jak Justyna Kowalczyk, która – jak relacjonuje Jaworek – od razu udała się do swojego hotelu. - Szukali nas, wołali, ale nie znaleźli. I przepadło – żałuje biegaczka.

 

Jaworek o trenowaniu: - Nie trenuję na co dzień, nie jestem fanem biegów górskich i w ogóle lekkoatletycznych. Wolę rower, ale i na niego nie miałam przed wylotem zbyt wiele czasu. Wszystko poszło z marszu. I to dosłownie, bo zaprawę robiłam podczas pieszych wędrówek. Narty mi pojechały, trasa była szybka, śnieg był zmrożony. I tam, gdzie większość osób się obawiała zjazdów, ja zyskiwałam. Na podbiegach było nieco gorzej, ale jakoś się udało dojechać do mety. Co ciekawe, nie jechałam na swoich nartach. To był mój pierwszy bieg na wiązaniach NNN. Jeżeli ktoś chce zacząć przygodę z Worldloppet, szczerze polecam Ushuaię. Można tu wspiąć się na swoje wyżyny, albo i jeszcze wyżej. Ja jak zobaczyłam swój numer startowy, 42, złapałam się za głowę wiedząc, że wszyscy mnie wyprzedzą. Ale udało się nie wielu, a jeszcze to ja trochę powyprzedzałam. Kończyłam pierwszą pętlę i myślę sobie, że dobra, nie jestem zmęczona, jadę drugą. I tak pojechałam, że skończyło się na podium. Szok.

 

Komandor Biegu Piastów Dariusz Serafin nie kryje swojej dumy z koleżanki i namawia Jaworek do kontynuowania startów i godnego reprezentowania polskich zawodów. - Bez wcześniejszego treningu tracić do Justyny Kowalczyk ledwie minutę na kilometrze to ogromny sukces. Mam nadzieję, że to nie ostatnie słowo Kingi w maratonach narciarskich, bo jest to olbrzymi potencjał. Osobiście będę namawiał ją do wyjazdu na następne zawody. To jest taki potencjał, że nie boję się powiedzieć, iż może zakończyć się nawet na podium w cyklu FIS Marathon Cup! Dodatkowym atutem jest to, że przecież jako członkowie Worldloppet mamy zapewniony darmowy start w innych wyścigach – tłumaczy z nadzieją Serafin.

 

Rewelacyjna Polka tonuje jednak nastroje mówiąc, że na trening może nie być zbyt wiele czasu z uwagi na wzmożone przygotowania do Letniego Biegu Piastów, a później do jubileuszowej, 40. edycji zimowej wersji zmagań. Co ciekawe, Jaworek jak dotąd nie występowała zbyt często na biegówkach. W wynikach widnieje tylko jeden jej start - w Jakuszyckiej Siódemce, biegu tylko dla kobiet, gdzie zajęła 58. miejsce z czasem 43 minut i 58 sekund. Sama zainteresowana dodaje jeszcze do tego bieg w Chanty-Mansyjsku na 10 kilometrów. - Najlepsze jest w tym wszystkim to, że ja o wiele bardziej lubię klasyka i to nim biegam zazwyczaj. A tu proszę. Okazało się, że trzeba robić nie to, co się lubi, ale to, co lepiej wychodzi. Dziś – kończy Polka – jestem bardzo szczęśliwa.

 

Rozmawiał Michał Chmielewski

fot. fotoeduardos.com

 

Komentarze - 19

mieszko

Opublikowano: 2015-08-20 16:04:39

Brawo..brawo kiedy wiec następne zawody aby powtórzyć tak wspanialy wynik?

mieszko

Opublikowano: 2015-08-20 16:06:32

p.s trzeba chyba być nad-człowiekiem żeby bez treningu dokonywać takich cudow :)

amator

Opublikowano: 2015-08-20 17:37:13

nad-człowiekiem....:P chyba nikt o zdrowych zmysłach nie da się nabrać że bez przygotowania i własnego sprzętu można pobiec z takim wynikiem... zwłaszcza jak sama Pani Kinga wspomniała pojechała tam na "wakacje"!

Paweł

Opublikowano: 2015-08-20 17:53:35

"...poszło z marszu" to chyba się, na metę, po pierwszym kółku! wiem o jaką Panią chodzi i nie wierze w takie rzeczy!

biegoczłowiek

Opublikowano: 2015-08-20 18:43:28

Czy ta Pani naprawdę wierzy, że my uwierzymy w te opowieści? Osoba, która nie trenuje, w internecie można znaleźć jej jeden wynik z zawodów w narciarstwie biegowym, z biegu dla kobiet w Jakuszycach na 7 km. Przegrała tam prawie ze wszystkimi, 7 km biegnąć w 41 minut. A teraz 6 razy dłuższy bieg zalicza w czasie tylko niespełna cztery razy dłuższym, niż te siedem km. Co za wydolność, co za przyspieszenie. Przegrać tylko 40 minut na 42 km z Justyną Kowalczyk i to bez treningu... Kiedy ta pani ma zamiar przyznać się do tego, że zeszła z trasy po jednym okrążeniu, czyli 21 km??

biegacz

Opublikowano: 2015-08-20 21:11:04

...trzeba mieć tupet żeby się tak zachować!!!!! :/ i to ma być członkini Worldloppet.... WSTYD!!! chyba Pani zapomniała co to zasady fair play!!!!

turysta z argentyny

Opublikowano: 2015-08-21 05:55:44

A w ogóle jaką tam była konkurencja

narciarz

Opublikowano: 2015-08-20 21:28:03

Jak można mieć taki tupet, żeby oszukiwać i jeszcze się tym chwalić? Jeśli tak ma wyglądać postawa delegata technicznego i członka zarządu worldloppet to chyba jest coś nie tak. Wstyd i jeszcze raz wstyd

Patka

Opublikowano: 2015-08-20 21:58:23

ale ściema!!! Kinga WSTYDŹ SIĘ!!!!!!!

Andrzej

Opublikowano: 2015-08-21 13:42:19

Sądzę, że zamieszczone powyżej komentarze są mocno nie na miejscu, gdyż nie byliście Państwo na biegu w Argentynie i nie widzieliście biegu... Ja byłem na miejscu, brałem udział w biegu i widziałem Kingę na pierwszej pętli. Do ok. 10km biegłem tuż za nią w odległości od 10 do 100 metrów. Potem na krętych i trudnych technicznie zjazdach ja nieco "odpuściłem" i dalej jej nie widziałem. Ale z tego co widziałem na tych prawie 10 kilometrach to jestem przekonany że dalej poradziła sobie równie dobrze i 15 minut różnicy pomiędzy wynikiem Kingi i moim jest jak najbardziej możliwe, gdyż widziałem po sposobie jazdy że ma dużo siły. Ja niestety wystartowałem na antybiotyku i na drugiej pętli to odczułem...

Kuba_skipol

Opublikowano: 2015-08-21 13:53:30

Dziękujemy za komentarz. Od redakcji; pan Andrzej zajął 39 miejsce w OPEN - gratulujemy

Paweł

Opublikowano: 2015-08-21 19:24:01

...no i właśnie po 10km nikt Jej nie widział... :P

biegoczłowiek

Opublikowano: 2015-08-21 19:28:29

Panie Andrzeju nie dziwię się reakcji ludzi i proszę się nie dziwić mojej, bo jak napisałem - pani Kinga biegła w zawodach narciarskich jeden raz w życiu osiągając czas ponad 40 minut na 7 km, a tu nagle przebiega 42 km w tempie 3,38 min./km, a w tym artykule mówi, że nie lubi biegania, że nie trenuje... I faktycznie nie trenuje... Wiem, że nie byłem w Argentynie, ale nadal nie wierzę w ten wynik...

anonim

Opublikowano: 2015-08-21 19:21:13

a moim zdaniem komentarze są jak najbardziej na miejscu!!! może i prawda, że nie było nas w Argentynie,nie widzieliśmy jak biegła, ale wszyscy którzy znają Panią Kingę nie uwierzą w Jej nadzwyczajną siłę która dała by Jej niespodziewanie taki wynik... z całym szacunkiem ale z takim czasem nie biegają amatorzy, a do takich zalicza się Panią Kingę! Przepraszam jeśli się mylę (7km w 41 minut).

biegamBOlubie

Opublikowano: 2015-08-21 19:51:35

Czy ta Pani nie pracuje w Stowarzyszeniu Bieg Piastów? bo jeśli tak to niech potwierdzi swoją formę albo nawet jej brak (bo przecież bez przygotowań też można zrobić wynik) na kolejnych zawodach i "zamknie nam usta". Starty na innych imprezach ma bezpłatnie a na Jizerską Padesatke ma rzut beretem... Udowodni tym, że potrafi, lub nie, biegać na takim poziomie! prosta sprawa! jeśli natomiast wynik z Argentyny jest nieprawdziwy (jak większość twierdzi) to powinno się wyciągnąć konsekwencje, gdyż takie zachowanie jest karygodne! Członek Worldloppet i pracownik jednego z Biegów nie może bezkarnie dopuszczać się oszustwa!!!

Jasiu

Opublikowano: 2015-08-22 05:51:07

Jeżeli przedstawicielka worldloppet grat tak nie fair to wstyd dla tej federacji. Co z zasadą fair play? Dlaczego nie ma żadnej reakcji ze strony Stowarzyszenia Biegu Piastów? Wstyd pewnie też maczali w tym palce. Pan Serafin ja tak chwali jakby naprawdę trzymał nastepczynie Justyny.

kibic

Opublikowano: 2015-08-22 08:08:18

a mnie martwi słaba forma Justyny bo wygrać tylko po minucie na km Z AMATORKĄ BEZ PRZYGOTOWAŃ i to na dystansie tak długim to co z nią zrobi Tereska z Norwegii?

obserwator

Opublikowano: 2015-08-22 10:10:38

Nie ma cudów, są oszuści.

Wladi

Opublikowano: 2015-08-24 06:46:23

a mnie najbardziej śmieszy fakt braku szacunku dla pozostałych uczestników. Jeżeli jest taki świetny wynik, jest podium to obowiązkiem (zwłaszcza przedstawiciela BP) jest stawić się na podium. Wybór Pasta Party to brak szacunku. Jak ma się czuć organizator kiedy sponsorzy chcą zrobić zdjęcie Najlepszych a na podium pusto!? Brawo Kinga

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl