Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Maciej Staręga dla Skipola: „Organizatorzy zrobili, co mogli”

Biegi narciarskie Polska -> Artykuły

2015-03-18

- Nie można mieć pretensji o jakość tras na Kubalonce – mówi świeżo upieczony mistrz Polski w sprincie techniką klasyczną. Maciej Staręga sezonu jeszcze nie kończy i zamierza startować dalej.

 

Koronna, choć nie stylem łyżwowym, konkurencja Macieja Staręgi przebiegała dziś pod jego dyktando. Reprezentant UKS Rawy Siedlce najpierw w kwalifikacjach zdeklasował przeciwników uzyskując nad drugim Kamilem Burym aż osiem sekund przewagi, a później w finale uciekł na zjeździe Konradowi Motorowi, czym zapewnił sobie złoto najważniejszej krajowej imprezy.

 

- Tak trzeba biegać kwalifikacje, nie ma tam taryfy ulgowej. Od początku mocno i ile sił w rękach i nogach. Lekceważenie przeciwnika nie wchodzi w grę. Jestem zadowolony z tego, że udało mi się wypracować tak dużą przewagę – zaznacza w rozmowie ze Skipolem Staręga i dodaje nieśmiało, że jednym z jego celów była chęć pokazania kolegom, że nie wolno rezygnować z ambicji i ciężkiej pracy.

 

Maciej przyznał też, że warunki, które panowały na Kubalonce rano, były o wiele lepsze od tych z ostatniego wyścigu dnia. - Naprawdę nie spodziewałem się, że na Kubalonce uda się ułożyć jeszcze trasę narciarską, tymczasem na kwalifikacjach była ona bez zarzutu. Dopiero później, jak pojawiło się słońce i wzrosła temperatura, zaczęło się pluskanie w kałużach i na dużej części pojawiła się woda. Ale z drugiej strony, wszyscy mieliśmy to samo, więc nie ma co narzekać – uważa dzisiejszy triumfator.

 

Nie bez echa pozostało zwycięstwo Dominiki Bieleckiej w rywalizacji kobiet. Dla młodej zawodniczki MKS Wodzisław Śląski pokonanie tak doświadczonych narciarek jak m.in. Kornelii Kubińskiej z pewnością jest mobilizacją do dalszej pracy nad formą i umiejętnościami. Mimo że na starcie nie pojawiły się pozostałe członkinie piątej sztafety świata z Falun, Maciej Staręga nie widzi w tym grzechu i niczego, co zasługuje na krytykę:

 

- Zarówno Sylwia Jaśkowiec, jak i Justyna Kowalczyk czy Ewelina Marcisz zrobiły tej zimy kawał dobrej pracy. Szczególnie dwie pierwsze panie mogą zapisać sezon po stronie sukcesów, więc nie powinno nikogo dziwić czy oburzać, że nie przyjechały startować do Wisły. Mamy wiosnę, jest czas na podreperowanie zdrowia i odpoczynek. Bo chociaż starty dopiero w listopadzie, trening zacznie się lada chwila – przypomina najlepszy polski sprinter i dodaje, że gdyby mistrzostwa rozbić na dwa terminy i jeden – jak ma to miejsce na całym świecie – zorganizować jeszcze przed imprezą docelową, obsada byłaby zapewne silniejsza. Biegacz mimo wiosny i nieciekawych warunków ma w planach udział we wszystkich zaplanowanych konkurencjach. - Nie wiem, co będzie w kolejnych dniach. Kubalonka już dzisiaj nie wyglądała najlepiej, a pogoda chyba nie zmieni się na tyle, żeby móc walczyć na trzydzieści kilometrów. To są jednak sprawy, o których decyduje Polski Związek Narciarski, organizatorzy, więc nie mamy na to większego wpływu. Uważam jednak, że nie byłby to problem przeprowadzić mistrzostwa Polski w normalnych warunkach, na jakie zasługują zawodnicy. Przecież śnieg i dobre trasy – kończy Maciej Staręga – wciąż w kraju znajdziemy.

 

Rozmawiał Michał Chmielewski

 

Komentarze - 0

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Reklama

Prawa autorskie © skipol.pl