Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Sylwia Jaśkowiec poważnie kontuzjowana!

Biegi narciarskie Polska -> Artykuły

2016-08-31

Jak się dowiedzieliśmy, brązowa medalistka MŚ w Falun od czerwca nie trenuje z kadrą. W Zakopanem poważnie uszkodziła kolano.

 

Temat kolejnej kontuzji Sylwii Jaśkowiec długo nie był ujawniany. Sprawa wyszła na jaw dopiero dziś, podczas jednej z rozmów z członkami sztabu szkoleniowego kadry A. - Wolałam nie mówić o tym i nie musieć tłumaczyć tego jak teraz wygląda moje zdrowie. Tę energię, którą straciłabym na opowiadaniu o kontuzji, wolałam wykorzystać na rehabilitację i konstruktywne zbieranie myśli o przyszłości, o sobie samej, o tym ile i jak mogę jeszcze w sporcie zdziałać. Musiałam też poszukać motywacji, bo bardzo łatwo ją zgubić, gdy życie rzuca pod nogi takie przeszkody – wyjaśnia Skipolowi biegaczka.

 

Sprawa nie jest bynajmniej nowa. Do urazu doszło pod koniec czerwcowego zgrupowania kadry w Zakopanem, w trakcie niewinnej – jak sama ją nazwała Jaśkowiec – gry w piłkę nożną. - Miałam zerwane więzadła i pogruchotaną łąkotkę. Tę drugą na szczęście udało się uratować, więc jej nie usunięto. Ale czuję ból – przyznaje numer dwa w kobiecej reprezentacji Polski.

 

Jaśkowiec: Problem w tym, że gdyby uszkodziły się tylko więzadła, mogłabym wrócić dość szybko. Ale łąkotka, jako że nie jest wycięta, sprawia kłopoty, bo jest delikatna w gojeniu i trzeba na nią uważać. Powrót do pełnej sprawności wymaga bardzo wiele czasu. Czekają mnie niedługo badania, które mają dać odpowiedź na pytanie o postępy w regeneracji. Ale to wszystko jest bardzo żmudne. Tutaj sześć tygodni czekania, kolejne sześć, dalej następne... Mam teraz ambiwalentny stosunek do czasu. Bo z jednej strony się wlecze, a z drugiej – jak pomyślę o sezonie, o MŚ w Lahti, to przemyka przez palce bardzo szybko.

 

W przypadku takiej kontuzji nie ma mowy o pełnym treningu, dlatego Sylwii zabrakło na ostatnich obozach kadry (m.in. w Raubiczach i trwającym właśnie w Bożym Darze). Rehabilitacja przebiega w domu pod kierunkiem dr Stanisława Szymanika. Narciarką opiekuje się dwa razy w tygodniu polecony przez niego terapeuta. - Przyjemny chłopak, zdaję się na niego. To nie są zresztą intensywne zajęcia, bo większość robię indywidualnie. On tylko czuwa – tłumaczy Jaśkowiec. I wylicza, jakich aktywności się podejmuje. To m.in.: zajęcia w brodziku basenowym, od niedawna rower stacjonarny, ale przede wszystkim trenażer i ćwiczenia siłowe z własnym ciężarem. Kłopot w tym, że masa mięśnia czworogłowego uda w niesprawnej nodze znacznie się zmniejszyła. Trzeba ją odbudować, ale nie stanie się to dopóki kolano nie będzie mogło wykonywać ruchów w pełnym zakresie. A czas ucieka.

 

Jaśkowiec: Nie wiem czy zdążę do zimy, czy pojadę do Lahti. Miałam rok przerwy od startów, nie mam FIS punktów, niezrobiony jest limit. Jak się uda zacząć startować, to trzeba będzie zacząć od podstaw. Tylko że jak wrócę w styczniu, może być już za późno. Chociaż... cuda się zdarzają. Nie ma co wróżyć, tylko robić swoje. Priorytetem jest, by stanąć znów na nartach. A potem zobaczymy.

 

Nie chcemy przypominać o wcześniejszym paśmie kontuzji naszej zawodniczki. Ona też woli o nich nie pamiętać. I chociaż w rozmowie niebezpiecznie wiele mówiła o tym, co można robić w życiu oprócz nart, woleliśmy nie słuchać. Tylko czekać cierpliwie na jej powrót.

 

Michał Chmielewski

 

Komentarze - 2

ms.

Opublikowano: 2016-09-01 09:24:25

Wielki pech, sezon chyba stracony oby nie zakończyła kariery.

blundi

Opublikowano: 2016-09-01 20:33:29

trzymaj się Sylwia !!!

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Reklama

Prawa autorskie © skipol.pl