Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Alkohol w biegach? Bywa. Norwegowie mówią STOP. Czy wystarczająco głośno?

Biegi narciarskie świat -> Artykuły

2016-04-30

Są takie sprawy, o których głośno mówi się rzadko albo nie mówi się wcale. Jedną nich są używki i imprezy, w których nieraz uczestniczą sportowcy, w tym biegacze. W Norwegii złamali tabu i zaczęli mówić. Głośno.

 

Jeśli już mowa o alkoholu w biegach, nie sposób nie zacząć od Pettera Northuga, który był bohaterem dwóch „alkoholowych afer”. Najpierw, w maju 2014 roku, nieopodal Trondheim spowodował wypadek, będąc pod wpływem alkoholu, w którym ranna została jedna osoba. Do tego uciekł z miejsca wypadku, a jak sam później ujawnił, we krwi miał 1,65 promila alkoholu. Pięć miesięcy później norweski sąd skazał go na 50 dni pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości 185  tys. kron norweskich (wówczas ok. 90 tys. złotych). Trzeba przyznać, że takie zachowanie znacząco odbiega od sportowego, które powinien prezentować Northug jako człowiek podziwiany przez wielu młodych ludzi.

 

To jednak nie był koniec. Podczas MŚ w Falun biegacze rywalizowali w koszulkach z logiem przedsiębiorstwa „Zimnaja Doroga” produkującego wodę i… wódkę. Oczywiście firma była sponsorem Międzynarodowej Federacji Narciarskiej jako producent tego pierwszego płynu. W mediach jednak zawrzało, a całą sprawę ujawnił szwedzki dziennik Afonbladet. Oburzenia nie kryli także Norwegowie, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę, że w ich kraju reklama alkoholu jest zakazana. Szwedzkie prawo ją dopuszcza, ale tylko w sytuacji, gdy dotyczy trunków o zawartości alkoholu nieprzekraczającej 15%. Obecność logo takiej firmy na koszulce Northuga mogła budzić wyjątkowe wątpliwości…

 

"Procenty" na najwyższym szczeblu to jednak nie wszystko. Jeden z trenerów z klubu w Oslo, Eirik Lund Røer, postanowił walczyć z “zakrapianymi” imprezami po zawodach, I to nie tylko tych najwyższej rangi, jak mistrzostwa świata. Wprowadził też jasne zasady – kto sięga po kieliszek (albo szklankę, choćby z piwem) w czasie treningów, w trybie natychmiastowym wraca do domu.  W zespole pracuje zarówno z seniorami, jak i juniorami, w tym uczestnikami MŚJ. Nikt spośród osób zarządzających klubem nie kazał mu wprowadzać takich zasad, sam uważa, że to naturalne. Oczywiście nie chodzi o to, by kontrolować zawodników 24 godziny na dobę także w okresie, gdy treningów nie ma (czyli w kwietniu), jednak jak podkreśla 26-letni szkoleniowiec, alkohol i sport nie idą ze sobą w parze. – Spożywanie napojów alkoholowych negatywnie wpływa na trening, poza tym nie współgra z priorytetami i aspiracjami sportowców. Jego sprzeciw budzą przede wszystkim imprezy organizowane przez samych działaczy po zakończeniu wielu biegów. – Z jednej strony podkreśla się, że sport i alkohol to niedobre połączenie, a za chwilę te same osoby, które wygłaszały takie twierdzenia, aranżują imprezy z niemałą ilością alkoholu, na których obecni są także juniorzy – tłumaczy Røer, nazywając takie zachowanie „podwójną moralnością”.

 

Podwójna moralność podwójną moralnością – pewnie faktycznie nie powinna mieć miejsca, jednak jedno jest pewne – choć alkohol i wyniki na sportowych arenach często nie idą ze sobą w parze, to czasem trudno uchronić się od używek, zwłaszcza w obliczu morderczych biegowych treningów, często odbywanych w samotności. A imprezy po zawodach? Są, były i pewnie wciąż będą. Jeśli komuś zależy przede wszystkim na sukcesach, nie musi na nich przecież bywać, a w każdym razie nie ma obowiązku pić za dużo. Bo wysokoprocentowe napoje i sportowe rezultaty naprawdę jeżdżą pociągami zmierzającymi w dwóch rożnych kierunkach. Przypadek Northuga to tylko wyjątek… potwierdzający regułę.

 

źródło: aftenposten.no / inf. własna

KaEn

 

Komentarze - 0

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl