Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Rewolucja inżynieryjna w skokach? Skipol dotarł do planów!

Inne sporty -> Skoki

2014-11-18

Naukowcy z Politechniki Krakowskiej opracowali nowatorski profil najazdu skoczni narciarskiej. Propozycja Polaków może zrewolucjonizować normy FIS.

 

Skocznie narciarskie na przestrzeni lat wielokrotnie zmieniały swój kształt. W historii dyscypliny stosowano już wiele zabiegów, których celem było zwiększanie bezpieczeństwa coraz dalszych lotów przy jednoczesnym zmniejszaniu obciążeń. Gdy pod koniec XIX w. oddawano pierwsze skoki nikt nie przypuszczał, że kiedyś próg – zamiast zadarty w górę – będzie pochylony o około 10°. Niewielu sądziło też, że kluczem do dalekich lotów będzie nie wymachiwanie rękami, a niezwykle precyzyjne wyprofilowanie obiektu. Wszystko po to, by śmiałek nie spadał z wysokości, ale ślizgał się po powietrzu tuż nad zeskokiem.

 

Wydawałoby się, że od inżynieryjnej strony rozwój skoków narciarskich ustabilizował się. Oczywiście mamy do czynienia z drobnymi korektami (dzięki nim możliwe są np. ostatnie przebudowy skoczni mamucich), ale od dawna nie było rewolucji na miarę pochylania progów. Wkrótce jednak może się taka dokonać, bo na nowatorski pomysł wpadła naukowiec z Politechniki Krakowskiej.

 

WIĘCEJ KRZYWIZNY

 

- Obecnie stosowane profile najazdu nie są optymalne ze względu na siłę bezwładności działającą na zawodnika. Mniejsze obciążenie nóg skoczka w końcowej fazie zjazdu mogłoby ułatwić precyzyjne wyjście z progu – pisze w jednym ze swoich artykułów twórca koncepcji dr inż. Renata Filipowska. Ale co to właściwie oznacza?

 

Głównym założeniem nowego profilu jest umożliwienie skoczkom płynniejszego przejazdu po rozbiegu. Rzekomym mankamentem dzisiejszych konstrukcji jest fakt, iż po pokonaniu pierwszego, prostego odcinka skoczek dostaje się w strefę zakrzywienia, której promień – zdaniem naukowiec – jest zbyt mały. Jak twierdzi, większy promień krzywizny oznaczałby mniejszą siłę bezwładności działającą na skoczka. I jej propozycją jest właśnie maksymalne zwiększenie tego promienia. Zawiłe? To teraz prościej: na zaproponowanym przez panią doktor profilu najazdu zawodnik w newralgicznym momencie byłby słabiej „dociskany” do śniegu. Dzięki temu np. mniej zmęczyłby mięśnie, które efektywniej pracowałyby przy wybiciu. - Podejrzewam, że ułatwiłoby to wyjście z progu, co mogłoby wpłynąć na oddanie dłuższego skoku. To tak, jakby skoczek skakał z lżejszymi bądź cięższymi ciężarkami przymocowanymi do nóg. Im lżejsze, tym łatwiej jest mu się wybić – tłumaczy Filipowska.

 

Schematycznie aktualny i nowy profil przedstawia poniższa rycina:

 

profil

 

MIELI TESTOWAĆ

 

Nakreślona przez Filipowską krzywa nie jest przypadkowa. Została wygenerowana w taki sposób, by jak najbardziej zwiększyć promień krzywizny przed dojazdem skoczka do progu. - Ta "moja" krzywa generowana jest w sposób numeryczny, tzn. wyniku nie dostaję w postaci funkcji, ale w postaci punktów. Nie będę wgłębiała się w szczegóły, skąd ona się bierze, ale ogólnie rzecz ujmując zostało wyprowadzone różniczkowe równanie ruchu, które po rozwiązaniu daje nam punkty tworzące zarys – odsłania kulisy krakowska naukowiec, która pod opieką promotora Rafała Paleja przeprowadziła na ten temat niezbędne obliczenia. Ale wszystkie te rozważania są wyłącznie teorią. Do pełni sukcesu potrzebny jest jeszcze test, który mógł zostać przeprowadzony w... Lublinie. Planowana tam „Krokiewka 2” miała posłużyć badaczce jako obiekt doświadczalny.

 

Filipowska: - Lubelska skocznia miała mieć specjalną „nakładkę”, która umożliwiłaby przeprowadzenie dokładnych testów. Profil podstawowy byłby zaprojektowany według wytycznych FIS, ale po zdjęciu „nakładki” chłopcy mogliby zjeżdżać po "moim" rozbiegu. Niestety plany wzniesienia obiektu legły w gruzach,niemniej jednak temat pozostaje otwarty.

 

Pomysł krakowskiej naukowiec jest śmiały i może wkrótce zrewolucjonizować światowe skoki narciarskie. Sam fakt pochylenia się nad takim problemem przez renomowaną Politechnikę Krakowską pozwala z optymizmem myśleć o przyszłości tej dyscypliny. Kto wie, może dzięki Filipowskiej zobaczymy loty powyżej 300 metrów?

 

MICHAŁ CHMIELEWSKI  |  @CHMIIELEWSKI

Komentarze - 0

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl