Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Bieg Piastów ocalony! Strony chcą ugody [RELACJA]

Kocham biegówki -> News

2016-12-01

Na 12 stycznia 2017 roku przełożono orzeczenie w sprawie umożliwienia całorocznego dojazdu do Kopalni „Stanisław”. W trzygodzinnej rozprawie nagle nastąpił przełom.

 

Mimo że w Jakuszycach przez noc spadło tyle śniegu, że Bieg Piastów po raz pierwszy mógł uruchomić ratraki, w Jeleniej Górze padał deszcz. To niestety odstraszyło większość protestujących, którzy zapowiedzieli udział w pikiecie przed Sądem Rejonowym. Ale nagłośnienie sprawy przyniosło inny skutek – liczba dziennikarzy na kilka minut sparaliżowała rozprawę, dopóki ci nie pomieścili się w sali.

 

Przyjechał właściciel

 

Zanim strony spotkały się w Jeleniej Górze w czwartek, sąd dwukrotnie prowadził rozprawy w kwestii prawa całorocznego dojazdu do kopalni kwarcu „Stanisław”. O ile wcześniej przy udziale samych pełnomocników, tym razem Henryk Łożyński przyjechał pod Karkonosze osobiście. Wniósł o możliwość złożenia zeznań.

 

- Kilkanaście lat temu moja firma prowadziła prace w „Stanisławie” i wywoziła stamtąd duże ilości urobku. Kupiłem ją w 2013 roku, gdy pojawił się przetarg, widząc w niej duży potencjał ekonomiczny. Jestem osobą fizyczną, wcześniej kopalnia była państwowa, dlatego nie ustalano dla niej żadnej służebności. To była współpraca, tylko że ja chcę mieć pewność dojazdu, żeby podejmować kontrakty. Muszę mieć zabezpieczenie, że nikt mi go nie zablokował – mówił przed sądem Łożyński.

 

Właściciel o alternatywach: Nadleśnictwo zaproponowało inne wyjazdy, ale te się nie nadają. Nie widzę opcji regularnego wjazdu na drogi powiatowe, bo tam potrzebne są specjalne pozwolenia, poza tym wiadukt przed wjazdem do Szklarskiej Poręby ma ograniczenia dla samochodów ciężarowych. A wyjeżdżając przez Jakuszyce, używałbym dobrej drogi krajowej. Wywożenie go mniejszymi samochodami jest rozwiązaniem, jednak z biznesowego punktu widzenia nie ma to sensu. Ja też jestem narciarzem, znam te trasy i z nich korzystam jako turysta. Myślę racjonalnie i rozumiem, że Bieg Piastów boi się o dobro biegaczy, ale ja boję się o swoje dobro. Tam są miliony ton kruszywa, a ja przez trzy lata nie zrobiłem nic. Ta droga to moje być albo nie być.

 

Adwokat Łożyńskiego zwrócił uwagę na artykuł, który w 2013 roku – tuż po przejęciu „Stanisława” przez nowego właściciela – pojawił się w portalu nabiegowkach.pl. W tekście o zagrożeniu, jakim dla ośrodka w Izerach jest ewentualne wyłączenie „Dolnego Duktu Końskiej Jamy” i „Drogi do Kopalni”, Julian Gozdowski mówił o ewentualnych rozwiązaniach zastępczych.

 

TEKST, W KTÓRYM GOZDOWSKI MÓWI O ALTERNATYWACH >>



Gozdowski przyszedł z mapą

 

- W tekście mówiłem wyłącznie o tym, jak moglibyśmy zastąpić ten brak innym. Ale po przecięciu ośrodka na pół to byłyby dwa osobne środki. Stracilibyśmy kręgosłup, bez którego organizacja pięćdziesięciokilometrowego dystansu byłaby niemożliwa – tłumaczył się z tamtych słów twórca Biegu Piastów. Jak stwierdził, bez możliwości wytyczenia co najmniej 40 km niekolizyjnej pętli impreza oraz ośrodek straciłyby dorobek, na który pracowały przez kilkadziesiąt lat.

 

Gozdowski: Bieg Piastów nie ma w stowarzyszeniu pięćdziesięciu osób. To jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy wpływają na jego tworzenie. Myśmy od 1977 roku zabiegali o włączenie nas do Euroloppet, a później Worldloppet. Przyjeżdżają ludzie z całego świata, a my przeszliśmy długą drogę, żeby być w miejscu, do jakiego doszliśmy dziś. Gdyby przyznano rację właścicielowi, ucięto by nam 35-40 kilometrową siatkę unikatowych w skali tej części Europy tras.

 

Zdaniem twórcy Biegu Piastów, który na przesłuchanie przyszedł wyposażony w szczegółowe mapy tras, funkcjonowanie trasy i jednoczesne użytkowanie jej przez kopalnię jest nierealne. Jak twierdzi szef Nadleśnictwa Szklarska Poręba Zyta Bałazy, nierealne jest też wydobycie w okresie zimowym, gdy przez pół roku zalegają tam pokłady śniegu. - Dla jasności. Nie sprzeciwiamy się użytkowaniu drogi latem. Ale zimą, kiedy utrzymanie tej drogi miałoby ogromny wpływ na drzewostan, byłaby to nie tylko katastrofa wizerunkowa dla regionu, ale i ekologiczna dla Izerów – zaznaczyła Bałazy.


 

Przerwa na zgodę

 

Po ponad dwóch godzinach przesłuchań wnioskodawca i jego pełnomocnik niespodziewanie wyrazili chęć porozumienia. Z sali rozpraw wyproszono publiczność, w środku toczyła się kilkunastominutowa debata. Jej efektem było przełożenie orzeczenia na 12 stycznia.

 

- Obie strony rozumieją swoje argumenty i uznaliśmy, że jest między nami wola porozumienia. Musimy jedynie dopracować szczegóły – powiedział upoważniony przez pełnomocnika Łożyńskiego aplikant radcowski Marcin Nawrocki. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, układ ma polegać na wyłączeniu z jazdy ciężarówek tras w okresie od 1 grudnia do 31 marca. W tym czasie firma HADAR może użytkować drogę wcześniej zaproponowaną przez Lasy Państwowe i kwestią do omówienia jest teraz zgoda regionalnej dyrekcji Lasów Państwowych oraz wysokość opłat za użytkowanie.

 

Ale – o czym przekonają się wkrótce mieszkańcy Szklarskiej Poręby – problem odnowienia wydobycia w Kopalni „Stanisław” na tym się nie kończy.

 

Z Jeleniej Góry, Michał Chmielewski

 

Komentarze - 0

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl