Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Jan Klimko podsumowuje sezon kombinatorów [WYWIAD]

Kombinacja norweska -> wywiady

2015-04-01

Trener polskich kombinatorów norweskich dostrzega plusy minionego sezonu. - Uniwersjada udała nam się znakomicie – mówi w rozmowie z Michałem Chmielewskim.

 

Sezon z blaskami i cieniami, plusami i minusami, ale ogólnie rzecz ujmując, chyba nie do końca satysfakcjonujący?

 

Końcówka zimy nam zupełnie wypaczyła patrzenie na cały okres startów. Bo to prawda, że mieliśmy w tym roku te lepsze chwile, i te zupełnie katastrofalne. Chcieliśmy zadomowić się na dłużej w Pucharze Świata, bo chłopcy nie tylko spełniają już warunki, by brać w nim udział, ale też zaczęli powoli prezentować adekwatny poziom sportowy. Punktowali w Pucharze Kontynentalnym, czasem bardzo dobrze, więc postanowiliśmy sprawdzać ich potencjał w walce z najlepszymi. Ale na początku zawody nie udały się nam w Skandynawii, bo albo warunki, albo jakieś błędy decydowały o słabych wynikach. Środek sezonu był już lepszy, żeby nie powiedzieć dobry. Adam (Cieślar – red.) zapunktował w końcówce grudnia w Ramsau, Po Uniwersjadzie też mieliśmy bardzo dobre humory i aż chciało się jechać do Falun...

 

A w Falun jak było, dobrze pamiętamy.

 

Zdrowotny koszmar, na samą myśl o tym robi się smutno. No nie dało się walczyć w mistrzostwach świata będąc na antybiotyku. Najpierw choroba rozłożyła Adama, później przeszło też na Szczepana Kupczaka. A ten w konkursie na normalnej skoczni prezentował się super, ładnie skoczył, w treningach też mu dobre próby wychodziły. I co z tego, skoro resztę imprezy przeleżał w łóżku.

 

Przed Szwecją wyglądało to naprawdę nieźle. Forma zwyżkowała?

 

Przed mistrzostwami dyspozycja chłopaków szła wyraźnie w górę, na co dowodem były chociażby wyniki z Pucharu Kontynentalnego w Ramsau, ale i wcześniejsze, te ze Słowacji. Bardzo chcieliśmy wystąpić na podobnym poziomie w Falun, ale po stronie sukcesów Szczyrbskie Pleso zapisujemy chyba największymi literami. Cztery medale, Cieślar się ozłocił – to był bardzo miły czas.

 

Takie sukcesy budują pewność siebie u zawodnika?

 

Oczywiście. Po Uniwersjadzie chłopcy dostali smaku na dobre wyniki. Że mogą walczyć o satysfakcjonujące ich rezultaty. Ostatnie dni przygotowań przed imprezą docelową przebiegały pomyślnie. I znów wracamy do tej nieszczęsnej Szwecji...

 

Czego brakuje chłopakom, żeby zacząć liczyć się w Pucharze Świata?

 

Trochę tego jest, ale najbardziej to chyba obycia i doświadczenia. To młody zespół, młodzi chłopcy, którzy mają jeszcze kilka lat, by dołączyć do czołówki. Proszę zwrócić uwagę, że teraz zawody wygrywają doświadczeni wyjadacze. Tacy, którzy znają trasy, przeciwnika, wiedzą gdzie uciekać, gdzie najlepiej nadgonić. To im stwarza przewagę, choć nie ma co kryć, że są też dużo lepiej wytrenowani pod względem siłowym i technicznym. Ale gonimy ich, mimo że mamy zaledwie czterech zawodników w kwocie startowej na Puchar Kontynentalny i dwóch na Puchar Świata. To niedużo, żeby się oskakiwać wśród najlepszych.

 

Oskakiwać to jedno, a trzeba jeszcze biegać.

 

I to chyba we współczesnej kombinacji jest nawet ważniejsze. Skok traktuje się teraz jako dodatek albo rozgrzewkę. Taki wstęp. Najciekawsze przetasowania i tak mają miejsce na trasie biegowej. Ile to już razy mieliśmy sytuację, że zawodnik z trzeciej, a nawet czwartej dziesiątki awansował do pierwszej? Kombinacja poszła w stronę biegów, to widać wyraźnie po czołowych zawodnikach. Czy to dobrze? Nie wiem.

 

Gdzie jest teraz polska kombinacja norweska?

 

Za światową czołówką, ale wcale nie w dołku, z którego nie ma wyjścia. Oczywiście nie pali się do jej trenowania tysiące młodych chłopaków i prędzej czy później dziecko wybierze biegi lub skoki. Albo w ogóle zrezygnuje ze sportu. My wyników wcale nie mamy najgorszych, bo przecież z Uniwersjady przywieźliśmy ich więcej nawet niż skoczkowie, biegacze czy alpejczycy. Sporym problemem są pieniądze, których po prostu w kombinacji nie ma. Nie interesują się nami sponsorzy i nawet po zawodach w Szczyrbskim Plesie było bardzo trudno o ich pozyskanie. A dobre zabezpieczenie z domu to nie każdy ma. Ludzie się wykruszają, rezygnują. Nic dziwnego, bo z czegoś trzeba żyć. A z kombinacji, jeśli nie jest się czołowym narciarzem, jest bardzo trudno.

 

Rozmawiał Michał Chmielewski

 

Komentarze - 9

Emil

Opublikowano: 2015-04-01 15:13:34

Wnioskuje że to żart primaaprisowy. Bo jak to prawda... to nie mam pytań...

Szamot

Opublikowano: 2015-04-01 18:46:38

Też sądzę, że to żart.

Raku

Opublikowano: 2015-04-01 19:40:03

Czy ja wiem - to jest dokładnie retoryka Michalczuka z jego "poważnych" wywiadów. Uniwersjada, młodzi chłopcy itd. Ten sam schemat. Liczyłem że Klimko jednak podchodzi do tego poważniej (i tak też jego wypowiedzi wyglądały) - mówił chociaż o jakiś większych celach, pierwszy sezon miał przyzwoity, ale jeśli te wypowiedzi są autentyczne to kombinacje można zaorać i zostawić odłogiem bo i tak nic z tego.

chmiel

Opublikowano: 2015-04-01 21:39:51

na jakiej podstawie podważasz autentyczność wypowiedzi?

Raku

Opublikowano: 2015-04-01 23:12:50

Na takiej samej jak dwie osoby powyżej geniuszu.

chmiel

Opublikowano: 2015-04-02 10:09:48

gdybyś poczytał o stawianiu przecinków i wdrożył te zasady w życie, łatwiej byłoby czytać twoje komentarze.

Raku

Opublikowano: 2015-04-02 10:57:15

A co to ma do rzeczy? Dwie osoby wyżej podważyły wiarygodność artykułu sugerując że to PA (wcześniej o tym nie pomyślałem - zresztą widać to po tonie pierwszego komentarza), a Ty prezentujesz jakiś ból dupy i dziwisz się że pierwszego kwietnia można uznać KAŻDY news/artykuł/wywiad za blef. Halo tu ziemia.

chmiel

Opublikowano: 2015-04-02 12:09:36

weź głęboki oddech

Raku

Opublikowano: 2015-04-01 15:33:35

Przecież pierwsza czwórka generalki to roczniki 88,88,91,90! Pewnie to już geriatria... Roczniki 95-96 już są wprowadzane w większości kadr - Gerstgraser, Flashcberger, Riiber, Portyk, Gerard, Lange, Mutru, Ilves, Hirvonen. Narzekanie na limity w sytuacji kiedy taki Wantulok UCZCIWIE był cały sezon numerem 2-3 a po Uniwersjadzie nigdzie nie startował mimo że dawno szansę zawodnikom, którzy delikatnie mówiąc... nie błyszczeli. Kombinacja miała swoje pięć minut kiedy świetnie startowali juniorzy i w PŚ punktował Pochwała (bądź co bądź nazwisko w Polsce miał znane i zawsze to była jakaś reklama i wydarzenie sportowe). Wszystko się skończyło w okolicach 2011-2012 roku. A to że się nikt kombinacją nie interesuje to akurat jest wszystkim na rękę tylko że oczywiście wiąże się to z tym, że nie ma sponsorów bo co niby takiemu sponsorowi powiedzieć? "Słuchaj, mam tu chłopaka z dziesiątki MŚJ, tak go z siostrzeńcem Tajnera wytrenujemy, że w przyszłym sezonie zdobędzie punkt Pucharu Świata, wchodzisz w to?" Bez jaj. Dopóki kombinacja to sport olimpijski i może liczyć na dotację z Ministerstwa Sportu to każdemu pasuje kompletny brak zainteresowania. Gorzej jakby odcięto państwowe pieniążki to nagle by się posadki zaczęły palić.

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl