Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Rzemieślnicy z Podlasia. Skipol w fabryce nartorolek, część 1. [REPORTAŻ]

Nartorolki -> Nartorolki

2016-04-20

Dekadę temu w podlaskich Ogrodniczkach zrodził się pomysł budowy nartorolek. Wtedy klan Sadowskich chciał po prostu zwrócić koszta. Dziś Rollspeed marzy o byciu światową marką i - co ważne – to marzenie, które powoli zamienia się w cel. Skipol w fabryce nartorolek. Część pierwsza.

 

- Jak dowiedzieli się, że taką fabrykę tu mamy, od razu nam dojazd utwardzili – śmieje się Konrad, jeden z czterech braci Sadowskich, którzy w maleńkich Ogrodniczkach postanowili, że będą budować nartorolki. „Żwirowa”, przy której mieści się warsztat i jednocześnie dom rodzinny, faktycznie pasuje już średnio. - Trzeba będzie zmienić na „nartorolkową” – mówi z przekonaniem. Kiedyś biegacz Supraślanki, teraz czynny reprezentant sportów pożarniczych w Państwowej Straży Pożarnej. I oczywiście konstruktor Rollspeeda. Nie wiadomo, którą profesję traktuje poważniej, ale w obu jest indywidualistą. - Nic sobie nie da pomóc, na wszystko jest odpowiedź „ja sam” – opisał brata Dawid. To dlatego starszego o 8 lat Konrada nazywa strażakiem. „Strażakiem Samem”.

 

Tradycje narciarskie w rodzinie to temat rzeka. Już ojciec Genadiusz był aktywnym zawodnikiem i lokalnym działaczem, do tego stopnia, że zarejestrował się nawet w Polskim Związku Narciarskim. Do dzisiaj w nowo otwartym warsztacie zachowane są jego pamiątki, w tym fantastycznie pożółkła ze starości legitymacja członkowska. Data wystawienia: 18 lutego 1963. Jeszcze z czasów, gdy PZN swoją siedzibę miał nie w Krakowie, a Warszawie. Oprócz tego chłopaki pokazują jeszcze jego książkę skoczka spadochronowego wojsk powietrzno-desantowych i starannie wklejone do albumu zdjęcia. - Miał wiele zajęć – wspominają synowie i wskazują na pamiątkową tablicę z napisem „zakład ślusarski”. Zanim zbudowali warsztat, stał w tym miejscu niewielki garaż. To w niej działy się rzemieślnicze cuda. Teraz będą się działy od nowa, bo wcześniej Rollspeed działał po trosze chałupniczo. Ekipa nareszcie ma porządne miejsce do pracy, które w dużej mierze postawiła sobie sama. Piętnaście metrów od domu.

 

Kiedy dokładnie urodził się pomysł na biznes dokładnie nie wiadomo. Mniej więcej dekadę temu, kiedy Konrad wyłożył pieniądze, by w Ogrodniczkach reaktywować wyciąg narciarski. Sporo się tam działo, ale największym problemem okazał się brak śniegu. Wtedy powstał pierwszy, cholernie krzywy model rolek, przy których używaniu nogi albo rozjeżdżały się na boki, albo skręcały do środka. - To był zamiennik nart, wtedy nie myśleliśmy, żeby zająć się tym na poważnie – zarzeka się Sadowski. Ale minął rok i pierwsze zamówienie wysłano do klienta. To był początek.

 

Byli w kraju pierwszymi, którzy produkcję nartorolek o współczesnym wyglądzie rozwinęli na taką skalę. Uczyli się metodą prób i błędów, a wzór stanowiły dla nich komplety znalezione w domu. Należały do Genadiusza. - Do tej pory je mamy. Rozbieraliśmy je na czynniki pierwsze, do tego dużo dowiadywaliśmy się z zewnątrz. Mieliśmy teorię i krok po kroku zamienialiśmy ją w praktykę. Liczył się każdy szczegół: dobór narzędzi, nakrętek, detali, które miały spowodować, że nasz produkt będzie możliwie najlepszy – mówią jednym głosem bracia. I opowiadają o czasach, w których chociaż stoisko rozkładali przy okazji każdych zawodów, odzew środowiska był żaden. Chcieli się zwijać.

 

Dawid: Byliśmy w Polsce pionierami, ale to nie jest łatwa rola. Najpierw zainteresowaliśmy sobą lokalne kluby i faktycznie dostaliśmy kilka zamówień. Tylko że było ich mało, bo takie instytucje zazwyczaj są biedne i nie mają co liczyć na porządne dotacje. Nierzadko bywa tak, że komplety oddajemy im na użytkowanie, zdając sobie sprawę z sytuacji. To też była dla nas jakaś promocja. Z prawdziwym marketingiem na dobre ruszyliśmy w 2010 roku, kiedy jeździliśmy na wszystkie etapy Pucharu Polski. I dalej nic. Gdy byliśmy o krok od podjęcia decyzji o końcu działalności, coś się ruszyło. Zrealizowaliśmy większy projekt w Sobieszowie, potem 50 kompletów sprzedaliśmy Urzędowi Miasta Nowy Targ, kolejne 20 kupił PZN. To był impuls. Zwrot akcji, dzięki któremu przetrwaliśmy.

 

Rollspeedowcy, jak sami mówią, chcieli być wszędzie i zawsze, ale każda podróż na południe kraju to jak wyjazd maluchem na wakacje do Chorwacji. Ale i tak to robią. Co ważne, coraz częściej w sprecyzowanym celu, jak np. w 2014 roku, gdy w Poroninie na dostarczanym przez nich sprzęcie biegła Justyna Kowalczyk. Niebieskie „klasyki” nr 17. Mają podpis i leżą w szafie, w internecie można znaleźć pamiątkowe zdjęcia autorstwa fotografów największych agencji i redakcji. Nie są może relikwią, ale tamten dzień też był przełomem. Okazało się bowiem, że Polacy potrafią zrobić coś, na czym dadzą radę pojechać najlepsi. To dlatego po Biegu Piastów zamówienia przyszły z Francji, Białorusi, Niemiec, Danii czy Irlandii. Bo to z Norwegii nie bardzo się liczy. Zamawiali je Polacy.

 

W firmie, bo tak nazwać należy już inicjatywę Rollspeed, nikomu nie przeszkadza, że nie są jeszcze jak zagraniczne potęgi, a sprzętu nie produkują na tzw. taśmie, tylko własnoręcznie na kilku stołach. Że Dawid, chociaż skończył informatykę na politechnice, teraz jest naraz analitykiem, projektantem, siłą roboczą, działem PR i marketingu, pionem handlowym, rzecznikiem prasowym i infolinią. - Naszą siłą jest jakość i staranność. A że mamy mały garaż? Cóż. Ponoć Ford też od takiego zaczynał. Dajcie nam tylko trochę czasu. Na dojście do perfekcji i to, by na dobre rozbudził się krajowy rynek.

 

Druga część reportażu z fabryki nartorolek w środę 27 kwietnia. Będzie o wujku, który – choć na studiach budował rakiety – dziś jest mentorem technicznym. O tajemnicach handlowych, cięciu mostów i wreszcie etapach produkcji, które dzielą się na te, które w domu, i na te, które na zamówienie. Będzie też test, który Konradowi potrafił splątać ręce.

 

Michał Chmielewski

 

 

 

 

 

 

Komentarze - 1

ania

Opublikowano: 2016-04-20 13:37:34

Fajnie się czyta :) . Powodzenia w biznesie!

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl