Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Rzemieślnicy z Podlasia. Skipol w fabryce nartorolek, część 2. [REPORTAŻ]

Nartorolki -> Nartorolki

2016-04-27

Dekadę temu w podlaskich Ogrodniczkach zrodził się pomysł budowy nartorolek. Wtedy klan Sadowskich chciał po prostu zwrócić koszta. Dziś Rollspeed marzy o byciu światową marką i - co ważne – to marzenie, które powoli zamienia się w cel. Skipol w fabryce nartorolek. Część druga, ostatnia.

 

Długo naradzali się chłopacy, co spośród kopy patentów i metod można pokazać publicznie. Przestali, bo w zlokalizowanym na tyłach działki warsztacie kryje się ich całe mnóstwo. Gdyby nałożyć cenzurę, tajemnicą objęta zostałaby właściwie cała produkcja. Pomysłem Sadowskich był np. kształt i specyfikacja rur, z których buduje się mosty. Sami projektowali takie drobiazgi jak śrubki, nakrętki czy – chociaż to już nie drobiazg – koła, których wolniejsza gumowa wersja podzielona jest na trzy typy mieszanki. - Od najwolniejszych do szybszych, zupełnie jak w Formule 1 – wyjaśnia z entuzjazmem Konrad. W międzyczasie oglądam stoiska z pomarańczowymi, dokładnie opisanymi pudełeczkami. Rzuciłem, że z małymi elementami jest najłatwiej, bo te można przecież znaleźć w sklepach budowlanych. Odpowiada Dawid: - W żadnym wypadku. Mamy o wiele lepszą jakość. Rozpracowaliśmy każdy szczegół.

 

Trzeba przyznać, że dbają o PR.

 

W Ogrodniczkach nic nie jest zostawione przypadkom, bo te – jak w przypadku pierwszego, krzywego modelu skonstruowanego przez Konrada – skończyłyby się porażką. Bracia wiele miesięcy głowili się na przykład jak w ich nartorolkach porządnie zamontować koła. Tylko że nie tak zwyczajnie, równolegle, ale RÓ-WNO-LEG-LE. Co do części milimetra.

 

Z pomocą w tym i innych problemach przyszedł wujek Grzegorz. Magister inżynier warszawskiej politechniki, student tajnego wojskowego kierunku, który na dyplom wymyślił rakietę do zwalczania czołgów. Na karku już siedemdziesiątka, ale w głowie wieczna młodość. Dusza towarzystwa. Wystarczy wymyślić jakiś temat i na pewno będzie miał do niego jakiś dowcip. W duecie z absolwentem technikum mechanicznego Konradem nakreślili szkic, wyliczyli kąty, rozstawienie osi i otworów, wszystkie najmniejsze odległości. Powstał prawdziwy projekt techniczny z opisem, a firma wykonawcza pogratulowała profesjonalizmu. Wkrótce potem zbudowano unikalną maszynę, która utrzymuje most idealnie prosto. Kartek z podobnymi projektami jest cała teczka.

 

Przed warsztatem leży zamówienie. Długie jak lekkoatletyczne tyczki, zapakowane jak te rakiety, co to wujek projektował na studiach. To niepocięte mosty, przyjechały od zewnętrznego producenta. Jaka to firma i jaki to stop? Tajemnica handlowa. - Kiedyś robiliśmy różne modele szyn, np. grubsze ścianki dla cięższyc użytkowników. Ale zrezygnowaliśmy z tego, bo wprowadzało to zamieszanie. Jest podział na te do łyżwy i klasyka. Są też różne długości. Jak było zamówienia dla faceta z wielką stopą, to specjalnie przedłużyliśmy rolkę – mówi Dawid. Kształty i długości mostów wycina kolejny podwykonawca. Do warsztatu przyjeżdżają gotowe elementy.

ZOBACZ NASZĄ FOTORELACJĘ Z WIZYTY W FABRYCE!

 

Tak Rollspeed zasadniczo działa. Parę lat temu wymyślił szczegóły, których wykonanie zlecił „zaufanym partnerom”, a teraz zbiera plony i rozwija kolejne pomysły. W warsztacie po prostu się to wszystko składa. Jest koło od dostawcy, ale trzeba je uzbroić w łożysko i dołożyć resztę bebechów. Jest most, ale trzeba go ładnie okleić (to robi się ręcznie w domu) i przymocować wiązania. Rzecz jasna dostarczane. Potem dokręcenie kół na wspomnianej już maszynie i można wrzucać do brązowego kartonu. Jeszcze naklejka ze specyfikacją na boczną ściankę. Jeśli w zamówieniu są też dodatki, jak np. kije, buty czy groty widiowe, pakuje się i to. Potem wysyłka. To prosta robota. Pod warunkiem, że o ten komfort się wcześniej zadbało.

 

Co będzie dalej? Największe firmy produkujące ten sprzęt mają w swojej ofercie rolkę kompozytową. Wujek Grzegorz jest zdania, że zorganizowanie takiej produkcji byłoby drogie, ale... kto wie. - W zasadzie każda innowacja jest droga, nawet nadrukowanie rolek zamiast ich oklejania jest już dwa razy większym wydatkiem. Ale kiedyś pewnie będzie trzeba postawić taki krok – uważa mentor ekipy. Konradowi marzy się z kolei rolka z drewna. Mówiąc to „Strażak Sam” poszedł za regał i przyniósł testowy model. - Jest z nimi tylko jeden problem – pokazuje skacząc po starannie wyrzeźbionej konstrukcji – są zbyt giętkie.

 

FILM #1: JAK SZYBKO KONRAD POTRAFI ZŁOŻYĆ NARTOROLKĘ?

 

 

FILM #2: JAKA JEST RÓŻNICA MIĘDZY ZWYKŁYM A CERAMICZNYM ŁOŻYSKIEM?

 

Michał Chmielewski

 

Komentarze - 1

amator

Opublikowano: 2016-04-29 07:30:04

Kiedy będzie kalendarz pucharu polski Na nartorolkach

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl