Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Co słychać u? Odcinek 1. - Piotr Fundanicz

Biegi narciarskie Polska -> Artykuły

2014-03-23

Startujemy z naszym nowym cyklem "Co słychać u?". Zapowiedź już była wczoraj, tak więc dziś ruszamy z pierwszym odcinkiem, w którym wypowiedział się Piotrek "Budrys" Fundanicz.

 

Witam serdecznie! Jako że zostałem poproszony przez Piotra Walkowiaka, abym dał przykład innym jak w skrócie będzie wyglądał nasz cykl, pierwszym gościem będę ja.

Moje życie dla was z pewnością nie będzie czymś ciekawym i odmieniającym wasze, ale z przyszłymi rozmówcami łączy mnie na pewno jedno: też kiedyś biegałem na nartach. Skończyłem oficjalne współzawodnictwo bodajże dwa sezony temu, sam dokładnie nie pamiętam. Powodem zakończenia mojej przygody z nartami były wyniki, które były dalekie od moich oczekiwań. Za młodzika i juniora moje wyniki wyglądały w miarę przyzwoicie. Zdobyłem kilka medali OOM w sztafetach sprinterskich (głownie dzięki BOBEROWI mam nadzieję że będzie w przyszłości naszym gościem, ale również dobrym ratownikiem medycznym :D). Nawet przy wielkim szczęściu, serii przypadków i opatrzność Bożej udało mi się zdobyć indywidualnie medal na MPJ w sprincie (pozdrowienia i podziękowania dla Pawła Klisza, który się przewrócił na moim kijku i dla Jędrka Kubińca, któremu nie wiem jakim cudem odpięła się narta).

Ogólnie byłem troszkę lepszym średniakiem, jakich wielu. Następnie, po zakończeniu nauki w SMS-ie Szczyrk moje wyniki szły tempem jednostajnie przyspieszonym w dół i postanowiłem z drobną pomocą prezesa i trenera mojego klubu skończyć swoją przygodę z biegami. Starałem się zwalić wszystko (i dalej chciałbym to robić) na szkolenie, na trenerów, na brak pieniędzy, ale tego nie zrobię bo bym po prostu skłamał.

Z perspektywy czasu widzę że jedynym winnym moich wyników i szybko skończonej przygody byłem ja, i tylko ja. Pozostałe rzeczy da się przezwyciężyć, wystarczy tylko chcieć. Myślę że podstawowym powodem był brak baaardzo ważnych cech charakteru jakie są potrzebne dla sportowca – biegacza: samozaparcia, upartości, zawziętości, wyznaczenia celu i chęci dążenia do niego, regularności, sumienności. Zawsze były wymówki i rzeczy ważniejsze. Wmawiałem sobie, że przecież jak wyjdę na trening to musi to wystarczyć i procentować. Nic bardziej mylnego. Jeśli ktoś chce osiągnąć dobre lub bardzo dobre wyniki trzeba pełnego poświęcenia w każdym aspekcie życia. W innym wypadku to okłamywanie samego siebie i innych. Strata czasu i pieniędzy innych. Wiadome że kiedy stawałem na starcie czy na treningu to dawałem z siebie wszystko. Ale sportowiec to nie tylko czas startu i treningu. Nie można być nim w połowie. Nim się jest albo nie. Ja myślałem kiedyś że jestem, a teraz widzę że nigdy nie byłem.

Byłem zawodnikiem, ale nie prawdziwym sportowcem. Mam nadzieję, że to będzie mała lekcja dla czytających ten wpis młodych zawodników. Aby sami przemyśleli jak trenują, ile dają z siebie. W przyszłości może już być za późno. Jeśli za coś się bierzecie, dawajcie z siebie wszystko. Tylko tak można coś osiągnąć.

W tej chwili moje życie wygląda tak, jak większości Polaków. Przerwałem studia na Katowickim AWF –ie i wyjechałem do Londynu. O motywie przewodnim mojego wyjazdu myślę, że nie muszę nikomu mówić, bo większość Polaków stoi średnio jeśli chodzi o kwestie finansowe. O mojej obecnej pracy też nic ciekawego nie napiszę, bo nie ma nic interesującego w robieniu kawy, kanapek czy sałatek, choć przyznam, że na razie nie żałuje swojej decyzji (odnośnie wyjazdu). Poznałem tutaj dużo świetnych ludzi, nowe zwyczaje i troszkę inne życie. Uczę się samodzielności, dorosłości. Liczę na to, że mój język angielski będzie coraz lepszy co pomoże mi w przyszłości. Chciałbym kiedyś wrócić do naszego małego świata biegów. Nie wiem jeszcze jako kto, i na czym moja rola by polegała, ale widzę, że o tym co robiło się przez całe moje krótkie życie bardzo trudno zapomnieć. Mam kilka pomysłów na przyszłość, i może teraz, widząc błędy z przeszłości, moja motywacja w dążeniu do nowych celów będzie większa.

Z biegami narciarskimi mam kontakt stały, lecz nienamacalny. Tylko przez internet i tv. Staram się oglądać każdy PŚ. Próbuję nie stracić kontaktu z naszymi zawodnikami z Polski. Śledzę wszystkie wyniki naszych krajowych zawodów jakie tylko są dostępne. Ostatnio jeśli mam czas, po pracy próbuje również coś pisać dla Skipola. Teraz postaram się poświecić temu troszkę więcej czasu. Jednym z moich marzeń w dzieciństwie było zostanie dziennikarzem, nim też nie zostanę, ale pisząc dla Was choć w małym stopniu mogę się nim poczuć.

Także „Co słychac U?” u mnie nie wypada zbyt interesująco. Mam też sprawę utrudnioną ponieważ sam sobie pytań nie zadam Ale nie martwcie się. Widzę że dużo byłych biegaczy prowadzi bardzo ciekawe życie, i obiecuję że postaram się do nich dotrzeć. Pozdrowienia z Londynu! - Piotrek Fundanicz

 

A już w następnym tygodniu epizod drugi. Gościem drugiego odcinka będzie biegaczka, a jaka dokładnie, przekonacie się już niebawem;)

Piotr Walkowiak

Komentarze - 5

Ciekawy

Opublikowano: 2014-03-25 08:51:27

A ja jestem ciekawy co porabia teraz Edzio z Drabin?

budrys

Opublikowano: 2014-03-26 19:05:55

ok, postaramy się skontaktowac :D

Edzio

Opublikowano: 2014-03-30 14:40:59

Dlaczego nie ma artykułów o innych byłych narciarzach? Tylko jeden odważny? A co np. porabia teraz Bilan i Bober.Bilan podobno przeszedł na piłkę nożną, a Bober bije się w MMA. Czy to prawda?

Piotr

Opublikowano: 2014-03-31 09:16:18

Piotrze, zobacz na stronę http://www.rollerski.co.uk/club.html. W Hyde Parku biegają na nartorolkach. Jednym z organizatorów jest Iain Ballentine - były zawodnik XC.

budrys

Opublikowano: 2014-03-31 18:41:31

Piotrze i Kubuś, jak mówiłem nic mnie to nie obchodzi.

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl