Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Krężelok spokojny. „Wiedzieliśmy, że może tak być”

Biegi narciarskie świat -> Artykuły

2015-02-27

Trener męskiej kadry w biegach narciarskich nie był zaskoczony przedwczesnym zejściem biało-czerwonych z trasy piątkowych sztafet. - Na tak krótkich pętlach ryzyko było wielkie – przyznał po biegu.

 

Tylko dwóch z czwórki zgłoszonych do sztafety Polaków zobaczyliśmy w piątek na trasach biegowych w Falun. Po drugim okrążeniu sędziowie zdecydowali o wycofaniu Polaków z rywalizacji na skutek zdublowania przez grupę prowadzącą wyścig. Po biegu ze słabego występu tłumaczył się trener męskiej kadry Janusz Krężelok.

 

- Bardzo krótka pętla, na takiej krótkiej jeszcze zawodnicy nie biegali. Po klasyku, jak zawodnicy szli na zmianę łyżwową, to była chyba jeszcze krótsza, bo nie miała nawet 2,5 kilometra i te różnice było bardzo łatwo powiększać i odrabiać w stosunku do ostatnich kończących jeszcze klasyka. Na niekorzyść tej sytuacji zadziałał też fakt, że klasyk był dziś bardzo wolny. Na takich warunkach, że pada śnieg, ciężko się biegnie, łyżwa jest o wiele szybsza – zauważył po biegu trener męskiej reprezentacji Janusz Krężelok. Szkoleniowiec spokojnie odpowiadał na pytania dziennikarzy, choć powodów do radości nie było. - Mam twardą klatę – przyznał.

 

Krężelok: - To nie jest wstyd, ten nasz dzisiejszy występ. Prawdą jest, że na dystansach nie mamy zbyt dobrych zawodników, ale normalnie pętle mają pięć kilometrów i wtedy tego by nie było. A doszło do tego szybciej, niż wszyscy byśmy przypuszczali.

 

Były sprinter potwierdził, że w drużynie przed biegiem rozstawnym nie panowała zbyt dobra atmosfera, bo nie dość, że brak formy jest zauważalny, to jeszcze kiełkowała w głowie myśl o dużym ryzyku dubla. - Ale można było nie wystawić sztafety i pójść na łatwiznę, tylko co by to nam w zasadzie dało? Poddalibyśmy się, rzucili rękawicę przed walką. Nie tędy droga, to są młodzi chłopcy i oni też się muszą przecierać. Na przykład w takim biegu – zaznaczył i dodał, że między sprintem drużynowym i sztafetą jest spora różnica. - To są dwa różne wysiłki, a nie ma co kryć, że nie mamy w tej chwili ludzi do biegania dystansów – przyznał szczerze.

 

Pierwszy polski zwycięzca zawodów Pucharu Świata w biegach ocenił na koniec szanse polskich zawodniczek w rywalizacji na najdłuższym żeńskim dystansie mistrzostw. - Panie będą jutro trzykrotnie wbiegały pod Moerdarbacken, mają połączoną pętlę czerwoną i niebieską. To nie jest łatwy dystans, oczywiście. Wiele zależy od warunków, bo jeśli będzie szybki firn, to będzie nieco luźniej. Ale jak będzie grząsko jak u mężczyzn na 15 kilometrów, zamęczą się dziewczyny okropnie. Ważne będzie smarowanie. Na trasie można raz zmienić narty, więc jak się serwis pomyli, to jest furtka, ale to jest aż raz i tylko raz. Każdy życzy Justynie medalu, ale Stoch pokazał, że medale się same nie zdobywają. Sportowcom trzeba zostawić trochę pustej przestrzeni, żeby oni sobie sami w głowie poukładali sprawy przed startem, nie stresowali się, nie czuli napięcia. Jutro wiele się może zdarzyć, za dużo czynników na to wpływa – ocenił Krężelok.

 

Korespondencja z Falun, Michał Chmielewski

 

Komentarze - 4

Bardzo stary biegacz

Opublikowano: 2015-02-27 17:17:15

,,to nie jest wstyd,, co Ten trener ma za podejscie,zakopal bym sie ze wstydu!!! Maciek stracil tylko 1 min. To jeszcze bylo ok.ale na drugiej dostajemy 3.30 min i to nie jest wstyd.....? Przeciez to jest 20 sekund na Kilometer -porzyczyli chyba nart od Norwegow z 10 km,pan I niech trener nie odpowiada ze nie ma zawodnikow na dystansy!!! Moze by treningi nalezalo dostosowac!?

XYZ

Opublikowano: 2015-02-27 19:09:01

To jest jedna wielka kompromitacja. Bo dać się zdublować już na drugiej zmianie to obraz nędzy i rozpaczy. A pan Krężelok jeszcze mówi że to nie wstyd. O ile Kreczmer pobiegł jeszcze znośnie to Gazurek który jest jego zawodnikiem stracił 3.30 na 10 km. Przecież to jest tragedia. Mam nadzieję że go wykopią po tym sezonie z hukiem. Bo może ci zawodnicy rzeczywiście nie mają zbyt wielkich talentów ale jakby trener był dobry to chociaż doprowadziłby ich do przyzwoitych wyników a oni pełnią funkcje statystów przez cały sezon i zajmują ostatnie lokaty. A przypominam że to są aktualnie najlepsi Polscy biegacze. Tajner mówił że przemyśli po sezonie co dalej z kadrą męską. Szkoda by było najbardziej Staręgi bo to dobry zawodnik który może coś w przyszłości osiągnąć ale jest potrzebny zagraniczny trener który coś zmieni. Najbardziej mnie rozśmieszyło jak Tajner mówił że te treningi z Krężelokiem kiedyś mogą dać rezultaty. A ja się grzecznie pytam kiedy?

Ejże

Opublikowano: 2015-02-28 01:40:31

W ogóle kadry narodowe są do głębokiej rekonstrukcji - tak personalnie (i mam tu na myśli nie tylko trenerów) jak i organizacyjnie.

kotu

Opublikowano: 2015-03-01 17:23:38

chyba dekonstrukcji ;)

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl