Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Maciej Staręga: Tak było w Davos, czyli kolejny wpis na blogu Maćka

Blogi -> Maciej Staręga

2015-12-18

Hej!

Dzisiaj chciałbym przedstawić Wam kilka przemyśleń i wrażeń jakie mi towarzyszyły przy okazji ostatnich zawodów Pucharu Świata w Davos.

(od redakcji: przypomnijmy, że sprinty w Davos i ósme miejsce Maćka, to jego najlepszy wynik w tym sezonie w Pucharze Świata)

 

STRES

            Na 5 dni przed startem, gdy przygotowywaliśmy się jeszcze na trasach w Livigno, dopadło mnie silne uczucie stresu. W końcu zbliżał się dla mnie czas próby, w mojej głównej konkurencji, czyli sprincie stylem łyżwowym. Moja głowa nie była zbyt optymistycznie nastawiona. Po prostu obawiałem się, czy wszystko zagra. Przecież 2 weekendy Pucharowe już za nami, a ja dalej czekam na porządny wynik. Takie myśli nie pomagają i trzeba umieć zmienić nastawienie. Nie zamykałem się w sobie. Podzieliłem się swoimi odczuciami z trenerami, rodzicami, przyjaciółmi, a oni pomogli mi zmienić myślenie i przywrócili pewność siebie. Wsparcie innych ludzi jest niezwykle motywujące. Do tego doszedł jeszcze szybki trening, na którym mój organizm dość mocno cierpiał i wtedy wiedziałem, że na zawodach musi być lepiej.

 

NASTAWIENIE NA WALKĘ

            Gdy przyjechaliśmy do Davos mieliśmy wolne popołudnie. Postanowiłem jednak pojechać z serwismenami na trasę. Musiałem po prostu poczuć z powrotem atmosferę Pucharu Świata, klimat tego miejsca, które tak lubię. Przechadzając się po trasie coraz bardziej nabierałem ochoty na start. Zacząłem analizować trasę, wspominać swoje biegi i motywować się. Wracała chęć do walki i  pozytywne myślenie. Teraz wystarczyło tylko trzymać się planu kumulować energię i odpalić na zawodach.

 

REALIZACJA I PEWNOŚĆ SIEBIE

            Dzień przed zawodami czekał mnie jeszcze jeden niezbyt ciężki, ale szybki trening. Jest to bardzo ważny element przygotowań przed startem. Trzeba rozruszać organizm, przygotować na walkę, ustawić się technicznie, zaplanować w głowie każdy fragment trasy. Niby jest to nieco ponad godzina, ale oprócz biegania także intensywnego myślenia. Czułem się już znacznie lepiej na szybkich odcinkach. Techniczne ustawienie też było w porządku. Do tego analiza rywali biegających wokół. Informacja o rywalach to również istotny element. Im więcej wiesz o każdym tym lepiej dla Ciebie. Wywiad pomaga potem przy bezpośredniej rywalizacji, czy wybieraniu ćwierćfinału i rywali z jakimi przyjdzie się mierzyć w nich. Taktyka na biegi po eliminacjach też już musi być. Po obiedzie i lekkim odpoczynku musiałem zrobić lekki cross, a po nim rozciąganie. Lubie właśnie tak złapać oddech od wszystkiego i przewietrzyć głowę. Świerze powietrze ukaja, daje wewnętrzny spokój, a przy takich krajobrazach jak w Davos czerpie się czystą radość z przebywania na zewnątrz. Plan dnia zrealizowany, wróciła pewność siebie. Co ciekawe gdy mój organizm przygotowuje się do walki potrzebuje dużo cukru. Wieczorem zjadłem więc dwa desery i parę cukierków na rozmowie z serwismenami. W sumie mogę porównać to do zachcianek kobiety w ciąży, ale naprawdę organizm daje tak silne sygnały czego mu potrzeba, że aż trudno się oprzeć.

 

SPOKÓJ, SKUPIENIE NA CELU

            W dzień startu byłem bardzo mocno skupiony na wykonaniu wszystkiego jak należy. Koncentracja na rozgrzewce i realizacja planu w odpowiednim porządku. W takim momencie już nie patrze na innych. Jestem tylko ja i mój cel. Rozproszenie nie pomaga. Nie można myśleć na rozgrzewce o tym co robią rywale. Ja miałem wszystko ustawione pod siebie, a w głowie cały czas nastawiałem się na bieg. To istotne, skupienie na celu pozwala Ci uspokoić głowę.

Po rozgrzewce wiedziałem, że jestem gotowy. Trzy głębokie oddechy, „żółwik” z Czitą (Andrzej Michałek) i Pueblem (Paweł Gurbisz) i pobiegłem na start.

 

Gdy zapiąłem narty wszystkie emocje uleciały. Biegnąc myślałem tylko o tym o technice i stylu, aby wszystko wykonać tak jak zaplanowałem. Dobiegłem na metę z 13 wynikiem i już wiedziałem, że wejdę. Jeszcze nie było euforii radości. Zadowolenie tak, ale przecież przyjechałem tu walczyć o jak najwyższe miejsce, więc musiałem utrzymać skupienie.

           

 

ADRENALINA

            W bezpośredniej rywalizacji nie mogłem dać się ponieść adrenalinie. Jak i we wcześniejszych przygotowaniach musiałem trzymać się planu i taktyki. Zachować siły na atak. Jeżeli dałbym ponieść się emocjom pewnie po 700 metrach byłbym już ugotowany. Sprint to niby krótki bieg, ale trzeba umiejętnie rozłożyć siły i wygenerować maksymalną moc w odpowiednim momencie. Dlatego trzeba myśleć oraz panować nad buzującą adrenaliną i emocjami.

 

RADOŚĆ Z BIEGANIA

            Po zawodach  dobrym 8 miejscu przyszło uczucie ogromnej radości. Radości z wyniku, z pracy, którą wykonałem, z walki do końca. Radość, że mogłem dostarczyć tylu emocji wszystkim, którzy mnie wspierali i dopingowali. Radość trenerów i serwismenów, bo wszyscy pracowaliśmy na ten wynik. To jest piękne uczucie, ale w moim sercu jest jeszcze lekki niedosyt. W sporcie chce się więcej, być coraz lepszym i ja też mam taki głód. Dążę więc do tego, aby kiedyś następnym razem podzielić się z Wami emocjami jakie towarzyszyły mi stojąc na podium...

 

Maciej Staręga

 

od redakcji: jutro Maciek startuje w kolejnych kwalifikacjach sprintu stylem dowolnym w Toblach. Do startu kwalifikacji stanie z numerem 4. TUTAJ lista startowa zawodów. Trzymamy kciuki!

 

Komentarze - 0

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl