Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Dwuznaczny wymiar olimpijskiego Skiathlonu kobiet

Blogi -> Różne

2014-02-08

Początkowo nie byłem zadowolony, że skiathlon otworzy Igrzyska Olimpijskie w biegach narciarskich w Soczi. Mieliśmy do czynienia z identyczną sytuacją jaka miała miejsce w Turynie w 2006 roku. Nie ukrywam, że wolałbym na początek biegi interwałowe, które pobudziłyby mój olimpijski apetyt.


Skiathlon, duathlon czy jak kto woli bieg łączony, to jedna z moich ulubionych konkurencji w narciarstwie biegowym. Konkurencja, która łączy ze sobą dwa piękne style: klasyczny oraz łyżwowy, a do tego rozgrywana jest ze startu wspólnego. Notabene był to jej trzeci epizod, w takiej, finałowej wersji jaką znamy dziś, jeśli chodzi o Igrzyska Olimpijskie i niewątpliwie już wspomniany bieg zapisał się w kartach historii narciarstwa biegowego, nie tylko ze względu na rywalizację, której mieliśmy okazję być świadkami.

Przepiękna pogoda, arcytrudne trasy, szczególnie pętla przystosowana do kroku Sithonena, wysokości od 1400 do 1500 metrów nad poziomem morza, a do tego oczywiście najlepsze specjalistki narciarstwa biegowego. Ja, tak wielki pasjonat i miłośnik narciarstwa biegowego, który od blisko 14 lat oddaje im niemal swoje całe serce, miałem okazję oglądać praktycznie wszystkie biegi łączone XXI wieku, które rozgrywane były podczas Pucharu Świata, Igrzysk Olimpijskich czy Mistrzostw Świata. Mógłbym o nich opowiadać i pisać godzinami.

Ten bieg łączony ze startu wspólnego, w moim odczuciu, różnił się znacząco od tych, które możemy oglądać od czasów ery Marit Bjoergen czy Justyny Kowalczyk. Już od samego początku w zasadzie nie mieliśmy tak gwałtownego rozerwania stawki, do czego kilka pań zdążyło nas już przyzwyczaić. Pierwsze kilometry pełniły swego rodzaju funkcję rozeznania, zaznajomienia się z trasą. Dopiero w okolicach 3 kilometra uformowała się 10. osobowa grupka, w której znalazły się:  Marit Bjoergen, Charlotte Kalla, Heidi Weng, Justyna Kowalczyk, Nicole Fessel, Kerttu Niskanen, Anne Kylloenen, Masako Ishida, Krista Lahteenmaki i Therese Johaug. Na pewno ździwił mnie brak w tej obsadzie Kristin Stoermer Steiry i zaryzykuję (!), trochę Katrin Zeller. Nie ukrywam, że w późniejszej fazie biegu zmartwiła mnie Anne Kyllonen, która dosyć mocno osłabła.

Bieg łączony często sprawia, że niektóre biegaczki, które np. czują się lepiej w klasyku, są dosyć aktywne w pierwszej części dystansu, po czym w łyżwie tracą i na odwrót. Na pewno nie dziwił fakt, że Liz Stephen czy Jessie Diggins traciły w klasyku, a w łyżwie dosyć sporo nadrobiły. Jeszcze 1,5 roku temu powiedziałbym, że Masako Ishida będzie jedynie bardzo groźna w klasyku, a w łyżwie straci i przesunie się do drugiej, trzeciej dziesiątki. Jednak letnia praca nad łyżwą sprawiła, że Masako może być z siebie zadowolona kończąc ostatecznie bieg na 10. miejscu. Dodam, że bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie Emma Wiken, choć jej ostatnie tygodnie, po głębszych analizach, wskazywały, że może uplasować się w czołowej 15.

Dla mnie bieg łączony od zawsze był magiczny, a jego prestiż wzrósł tak bardzo, że niemal każda biegaczka oraz biegacz chciałby sięgnąć w nim po mistrzowski, czy w tym przypadku olimpijski krążek, a także tytuł. Już o tym wielokrotnie mówiłem i pisałem, ale powtórzę raz jeszcze, że należy zwrócić uwagę jak skiathlon ostatnimi czasy motywuje wiele specjalistów narciarstwa biegowego, którzy specjalizują się w jednym stylu, aby popracowali nad drugim. Wspominałem już o Martinie Johnsrudzie Sundbym, ale przypomnijmy sobie, że tym samym krokiem podążyła aktualna srebrna medalistka tych IO w skiathlonie, czyli Charlotte Kalla (idealnie nawiązała do Whistler Olympic Park, kiedy Anna Haag w skiathlonie również zdobyła srebro), której styl klasyczny był jej istną piętą achillesową. Wybitna specjalistka od kroku łyżwowego, Charlotte, podczas sezonu przygotowawczego mocno popracowała na stylem klasycznym, a jej pierwsze oznaki pracy z prywatnym szkoleniowcem Magnusem Ingessonem były już widoczne podczas weekendu w Kuusamo, a także kilka tygodni później, a kulminacją tych przygotowań można określić właśnie olimpijski bieg łączony na trasach Krasnej Polany. Kalla nie musiała się męczyć aby utrzymać się w klasyku. Jej bieg wyglądał zupełnie inaczej niż te z przeszłości, klasyczne, z którymi miałem do czynienia.

Z pewnością dla wielu polskich kibiców pamiętny był moment końca stylu klasycznego, a zarazem początku zmiany sprzętu w strefie zmian, w którym upadek zaliczyła Justyna Kowalczyk oraz Aino-Kaisa Saarinen. Saarinen dosyć szeroko pojechała krótki odcinek, a Justyna, jak sama stwierdziła nie spodziewała się, że może dojść do takiej sytuacji. Był to niezwykle pechowy moment, ponieważ "przerwa" w biegowym pitstopie jest niezwykle ważna, a przede wszystkim ważny jest czas zmieniania sprzętu. Jeśli zostanie się wytrąconym z równowagi, to rywale od razu mogą to wykorzystać na swoją korzyść. Przypomniały mi się dawne problemy Aikku ze zmianą nart, choć sobotniego dnia Finka dosyć szybko odrobiła swoją stratę, lecz chyba jednak za wcześnie zdecydowała się na atak na kluczowym podbiegu. Ogromnie kibicuję reprezentacji Finlandii, więc cieszy mnie fakt, że Aino-Kaisa odbudowała swoją dyspozycję. Dziś skończyło się na miejscu 5. ale pamiętajmy, że na dniach rozgrywany będzie bieg indywidualny na 10km klasykiem. Kerttu Niskanen w łyżwie zaczęła trochę tracić, nie wytrzymywała tempa czołowych zawodniczek. Zapowiadało się podobnie jak przed rokiem w Fiemme kiedy założyła za ciasne buty i w łyżwie po prostu nie wytrzymywała z bólu! Byliśmy świadkami jak Finka rywalizowała z Justyną, ale na ostatnim kilometrze nasza reprezentantka zostawiła troszkę z tyłu zawodniczkę z Vuokatti. Krista Lahteenmaki również przeżywała po 10 kilometrze drobny kryzys, do tego doszła kolizja na trasie w łyżwie z Nicole Fessel, ale nie ulega wątpliwości, że Finki jeszcze nie zrezygnują z walki o wyższe lokaty w następnych zmaganiach.

Biegnąca na środkach bólowych Justyna Kowalczyk nie widziała siebie na podium zmagań. Teraz kilka dni przerwy przed polską biegaczką i moim zdaniem nie ma powodów do obaw. Szóste miejsce w biegu łączonym, to dobre miejsce, tylko niektórzy widzieliby jedynie Polkę na najwyższym stopniu podium. Proszę spojrzeć na biegi narciarskie nieco innym okiem. W tym sezonie w klasyku Justyna jest niezwykle mocna. Odbiło się to oczywiście na jej stylu łyżwowym, ale sama zainteresowana tego nie ukrywa. Główny bieg tych Igrzysk Olimpijskich już na dniach, a będzie nim oczywiście bieg interwałowy na 10 kilometrów stylem klasycznym.

Dla Norweżek ten bieg miał wymiar dwuznaczny. Z jednej strony walka o olimpijskie krążki, a z drugiej myśli o Astrid Uhrenholdt Jacobsen oraz jej rodzinie. Sobotniego dnia Norweżki pobiegły dla nagle zmarłego brata Astrid. Emocje na Krasnej Polanie praktycznie towarzyszyły im od samego rana w wiosce zawodniczej. Bjoergen, która przekroczyła linię mety jako pierwsza, zdobywając tym samym swój 8. krążek olimpijski, broniąc tytuł mistrzyni z przed czterech lat, przekroczyła metę ze łzami w oczach. Wielu myślało, że były to jedynie łzy szczęścia z racji wielkiego triumfu w biegu łączonym. Nie, te łzy miały wymiar dwuznaczny, a jej większa część poświęcona była rodzinie Astrid. Podobnie jak Heidi Weng, która w swoim debiucie na IO sięgnęła po pierwszy indywidualny, brązowy, krążek najważniejszego wydarzenia sportowego czterolecia, tak samo jak w debiucie na MŚ wywalczyła również brąz w tej samej konkurencji. Therese Johaug, która była wysoko stawiana do olimpijskiego medalu także nie kryła łez i to nie z powodu przegranej.

Nie ukrywam, że sam się wzruszyłem. Moi przyjaciele, biegacze, bliscy wiedzą jak bardzo przeżywam biegi narciarskie i to co im towarzyszy. Nie ulega żadnej, nawet najmniejszej, wątpliwości, że olimpijski skiathlon kobiet w Soczi na trasach Krasnej Polany zapisze się w kartach historii narciarstwa biegowego, tak jak wspomniałem na początku, nie tylko ze względu na rywalizację, trasy, położenie czy warunki atmosferyczne, ale przede wszystkim z racji okoliczności w jakich był rozgrywany.

z narciarskim pozdrowieniem

Piotr Walkowiak

Komentarze - 0

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl