Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Sportowiec Roku w ogniu pytań. Kamil Stoch odebrał statuetkę [ZAPIS BRIEFINGU]

Inne sporty -> Skoki

2015-01-12

Krawat, koszula i garnitur - to Kamil Stoch w nietypowym wydaniu. Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi został wybrany Sportowcem Roku 2014 w Plebiscycie Przeglądu Sportowego. O zbliżających się zawodach w Wiśle i Zakopanem, o zabawie i statuetce Czempiona rozmawiał z dziennikarzami tuż po uroczystej gali.

 

Co Pan czuł, siedząc na kanapie już tylko z Mariuszem Wlazłym?

Kamil Stoch: Czułem się naprawdę świetnie. Z jednej strony wiedziałem już, że jestem w pierwszej trójce, co było moim wielkim marzeniem. Z drugiej strony, obok mnie siedział mój dobry kolega i nie miało znaczenia, który z nas wygra - i tak będzie fajnie.

 

A który wygrał to losowanie: kamień, nożyce, papier?

Był remis (śmiech). Wiadomo, że tutaj kibice decydują, który sportowiec jest w ich oczach lepszy, czy bardziej sobie zasłużył na tę nagrodę. Ja sądzę, że każdy sportowiec zasługuje na to, by zostać sportowcem roku. Każdy, który zrobił wszystko, co w jego mocy, by osiągnąć jak najlepsze wyniki.

 

Mariusz Wlazły powiedział, że to uczciwy i sprawiedliwy wynik, że to Pan bardziej zasłużył na to, by zdobyć tytuł sportowca roku. Że dwa złote medale olimpijskie w konkurencji indywidualnej to jednak jest zdecydowanie więcej, niż mistrzostwo świata w Polsce w prawie narodowym sporcie.

Ja tutaj nie będę rozstrzygał i nie będę się kłócił (śmiech). Jednak dodam, skoro już tak sobie słodzimy, że Mariusz także zdecydowanie zasłużył na to, by zostać Sportowcem Roku, ponieważ w sporcie drużynowym trudno jest się wybić jednostce, a Mariusz jednak pokazał klasę. Nie tylko, jeśli chodzi o reprezentację, ale także o klub.

 

Myśli Pan, że powinien wrócić do reprezentacji? Namawiał go Pan na tej kanapie?

Nie, to jest jego decyzja. Nie będę go do niczego namawiał. Szanuję jego decyzję. Jeżeli zechce wrócić - to wróci, jeśli nie zechce - uważam, że to też trzeba uszanować.

 

Od razu nasuwa się pytanie - jak długo Pan jeszcze chce skakać?

Spokojnie, ja jeszcze chwilę poskaczę.

 

Dostał Pan statuetkę Czempiona. A czy czuje się Pan czempionem?

Tak, czuję się czempionem. I bardzo się cieszę, że mogłem tutaj być. Muszę to powiedzieć: dziękuję Bogu, za to, że po pierwsze - dane mi było wystartować w Turnieju (Czterech Skoczni - przyp. red.), choć szanse na to były z pozoru niewielkie, a po drugie - że tak się to wszystko poukładało, i plany treningowe, i ten czas na leczenie kontuzji, że mogę tutaj być i osobiście podziękować kibicom, pogratulować innym sportowcom i odebrać statuetkę.

 

Ale te medale to nie był cud, to była ciężka praca i nagroda za nią w Soczi.

Oczywiście, tego nie będę kwestionował.

 

Czy próbował Pan już trenować jakieś tańce, jest Pan przygotowany na bal?

Tańce - połamańce (śmiech).

 

Połamańce lepiej nie! A nie chciał Pan tutaj przyciągnąć Łukasza Kruczka?

Ja się go nawet nie pytałem. To jest też jego decyzja. Szczerze powiem, że mamy teraz dość trudny czas. Potrzebujemy przede wszystkim wsparcia kibiców - no na to akurat nie możemy narzekać. Wsparcia też mediów, cierpliwości... Teraz zaczyna się dla nas ta lepsza część sezonu. Ja jestem o tym przekonany.

 

Zbliżają się pierwsze skoki po Igrzyskach w Wiśle, w Zakopanem. Niewyobrażalne, co tam się będzie działo.

Tak. Dla mnie to jest po prostu sportowe święto. Uważam, że Wisła i Zakopane to są najlepsze zawody w roku: pod względem atmosfery, pod względem organizacji. Nawet pod względem tego, jak sami zawodnicy podchodzą do tych konkursów. Dla mnie to będą mistrzostwa świata, Turniej i Igrzyska w jednym.

 

Powiedział Pan, że teraz wchodzimy w tę lepszą część sezonu. Jak było w Szczyrku, ile skoków udało się oddać?

W Szczyrku pogoda trochę nam pokrzyżowała plany. Wróciłem wczoraj do domu, udało się zrealizować tylko jeden trening, ale w poniedziałek zaczynamy znowu treningi i może pogoda będzie dla nas bardziej łaskawa i uda się oddać więcej skoków. Ale już wiele nie brakuje. Mówiłem na Turnieju, że moja dyspozycja jest dobra, brakuje tylko kilku elementów, które muszę poprawić, między innymi motorykę. Teraz jestem akurat po takim dość mocnym treningu, więc mam nadzieję, że to już zacznie działać.

 

Kołnierzyk, krawat, marynarka. Dobrze Pan wygląda, ale czy dobrze się Pan czuje w takim stroju?

Tak. Lubię dobrze wyglądać, podobno jest mi z tym do twarzy (śmiech). No ale oczywiście dres jest wygodniejszy.

 

Jako Sportowiec Roku jest Pan dzisiaj rozrywany. Wygląda na to, że nie będzie Pan miał okazji zbyt wiele potańczyć ze swoją żoną.

No to się zdziwicie!

 

Oby tak było! W życiu sportowca zawsze jest tak, że trzeba z czegoś zrezygnować. Mariusz Wlazły powiedział, że dziś nie może zostać zbyt długo na balu, bo jutro ma mecz. Czy Panu przypominają się jakieś sytuacje, poza Balem Mistrzów Sportu, kiedy musiał Pan zrezygnować z jakiejś przyjemności?

Oczywiście! Już od kilkunastu lat nie byłem na Sylwestra w domu. Ba! W ogóle nie wiem, co to jest impreza sylwestrowa. Święta też zazwyczaj mijają bardzo szybko. Natomiast Bal jest dla sportowca tak podniosłą chwilą, że powinien być tak organizowany, żeby każdy mógł na nim być. Wiem, że to niemożliwe. Ale fajnie by było, gdyby wszyscy sportowcy mogli być na Balu i mogli się nim spokojnie nacieszyć, celebrować tę chwilę. Ja akurat dzisiaj mogę.

 

A czy jest Pan typem balującym?

Nie, raczej nie. Potrafię się zabawić, potrafię się zrelaksować, natomiast nie robię tego często i wiem, gdzie jest pewna granica, której nie mogę przekroczyć. Akurat dzisiaj tę granicę postawiłem sobie dość blisko, bo muszę w poniedziałek wrócić na treningi, no a w czwartek już mamy start w Wiśle.

 

Korespondencja z Gali i Balu Mistrzów Sportu, Aleksandra Zapałowska

fot. twitter Michał Pola

Komentarze - 0

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl