Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Falun: Skoczkowie po pierwszych treningach [DUŻO WYPOWIEDZI]

Inne sporty -> Skoki

2015-02-20

Reprezentacja polskich skoczków zapoznawała się dziś z wietrznym obiektem Lugnet. Nie wszyscy spisywali się na miarę oczekiwań, ale każdy znalazł w swoich próbach coś optymistycznego. Łukasz Kruczek do kwalifikacji mianował Jana Ziobrę, Kamila Stocha, Piotra Żyłę i Klemensa Murańkę. Prezentujemy wieczorne wypowiedzi zawodników.

 

Klemens Murańka:

 

Skocznia fajna, te skoki też wyglądały dobrze. Warunki typowo skandynawskie, więc trenowanie z takimi przerwami to kiepska sprawa. Da się tu oddawać dobre skoki i na tym mi zależy. Kamil mówi, że jest bardzo trudna, ale mi skocznia spasowała. Chciałbym powtórzyć próby, które oddawałem w Wiśle, bo tam naprawdę poprawiłem się technicznie. A jakaś większa presja na mnie nie ciąży.

 

Dawid Kubacki:

 

Skocznia jest taka, a nie inna i trudno. Ja przyszedłem poskakać. Czasem jest ciekawość, gdy się nie widzi wcześniej jej z dołu, tylko po raz pierwszy dopiero na belce. A teraz spokojnie.

 

Moje skoki wyglądały przyzwoicie, więc mogę być zadowolony. Skakałem jak umiem, działało. Trener znajduje jeszcze błędy, ale widzę, że jest niezła baza. Dwa lata temu w Predazzo skakałem super treningi, a w zawodach dałem ciała. Ale tu nie ma co tego porównywać – jest czysta karta, skaczemy nowe. Dobrze już u mnie ze zdrowiem, bo przez ostatni czas borykałem się z wieloma problemami.

 

Prawda jest taka, że nikt nie wie, kto będzie w składzie. Nie ma chorej rywalizacji, że się ze sobą żremy i rywalizujemy. Rywalizujemy zdrowo, o wszystkim zdecyduje sztab. Skaczemy całą grupą przyzwoicie, więc decyzje trenerów będą trudne, ale na pewno niepodważalne.

 

Nie ma znaczenia, że skaczemy na co dzień na K120. To jest tradycja i uważam, że powinno się ją kultywować. Co by było, gdyby oba konkursy rozegrać na dużej? Nonsens. A tak mamy mistrza z takiej i takiej. I niech tak pozostanie, mnie to cieszy.

 

Każdy z nas ma po dwa nowe kombinezony, testujemy je jeszcze, ale każdy jest inny i ewentualne na konkursy mam wybrane... trzy.

 

Aleksander Zniszczoł:

 

Rano nie byłem sobą. Teraz dopiero dotarło do mnie, gdzie jestem i wieczorny skok treningowy był już na luzie, jestem zadowolony. Niby zawody jak każde inne, tylko inaczej się nazywają, ale na pewno czuć szczególną atmosferę.

 

Przestawienie się z mamuta na normalną skocznię na początku było trudne. Pierwszy skok to szok, ale udaje się powoli przestawiać na dziewięćdziesiątkę. A to, że nie ma na takich na co dzień zawodów? My i tak na takich trenujemy, więc nie ma to znaczenia.

 

Co to znaczy, że skocznia jest specyficzna? Jest bardzo mała, w ogóle nie jest lotna. Trzeba popchać nogą i czekać na to, co się stanie.

 

Piotr Żyła:

 

Ranne treningi były bardzo dobre i takie bym chciał oddawać w zawodach. Na takiej skoczni mniej można wykorzystać wiatr, ale da się. Tutaj strasznie wieje, lecisz i dziura – spadasz. I potem znowu uderzenie. Ale i tak najpierw liczy się dobry skok, a dopiero później warunki.

 

Kamil Stoch:

 

Dzień nie był dla mnie udany, bo skoki nie były dobre i nie udało się zrealizować treningu. Ale pozytywne jest to, że już wiem, gdzie leży problem i wiem, co z nim poczynić. Ja początki zawsze mam gorsze, bo muszę się przyzwyczaić do nowych warunków, nowego profilu, ale to kwestia przyzwyczajenia.

 

Nowy kask to pomysł mojej żony, jest motyw przewodni „atlas świata”.

 

Łukasz Kruczek:

 

Ma być lepiej z warunkami. Gdyby skocznia nie była chroniona siatkami, byłoby ciężko. Poza Kamilem i Olkiem rano pozostali skakali na takim poziomie, którego byśmy oczekiwali. Poskacze w kwalifikacjach Kamil, Piotrek, Klimek i Jasiek. Reszta przygotowuje się do konkursu na skoczni dużej, widząc ich formę – mają szanse.

 

My mamy dużą dawkę skoków w Szczyrku i Wiśle, więc jesteśmy od tej strony dobrze przygotowani. Bardzo zaskoczył nas wszystkich Klimek, który właściwie ze skoku na skok przeskakiwał samego siebie i stawał się tym, kogo chcielibyśmy ciągle widzieć. Technicznie stał się świetny. Skacze agresywnie, ładnie i efektywnie. W Szczyrku, na 1. treningu, nastąpiło zupełne przełamanie. I to nie jest jeden element, ale pięć-sześć. To efekt domina, że poprawienie jednej rzeczy warunkuje inne. Ale najbardziej cieszy przejście z progu do lotu.

 

Nocleg mamy świetny (w klasztorze – red.), jedzenie póki co bez zarzutu, żadnych też problemów organizacyjnych. Jest dobrze.

 

Z Falun, Michał Chmielewski

 wszystko o Mistrzostwach Świata w Falun znajdziesz klikając na banerek poniżej:

 

 

Komentarze - 0

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl