Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Przechytrzyć zimę - trening uzupełniający

Kocham biegówki -> Trening technika

2014-01-24

Dziś opiszę mój trening wzmacniający siłę i uzupełniający trening imitacyjny, będzie on związany ze zdjęciem do artykułu. Z pewnością większość osób, pomimo słabej jakości zdjęcia dobrze rozpoznało, że dzisiaj będę pisał o gumach do ciągnięcia. Spotkałem się również z nazwą „linki”, choć do dziś nie wiem czemu tak miało by się to nazywać. Zwał jak zawał ważne, by dobrze spełniało swoją funkcję.

 

Z gumami mam do czynienia już od podstawówki i był to mój pierwszy trening siłowy z przyrządem. Zacznę nietypowo, bo od wad, a mianowicie jednej podstawowej wady. Gumy wykorzystują siłę sprężystości materiału i co za tym idzie opór zwiększa się wraz z wykonywanym ruchem. Biegnąc na nartach przy wykonywaniu pchnięcia sytuacja jest odwrotna: na samym początku ruchu odczuwamy największy opór, który następnie maleje. Oczywiście są trenażery do biegania „na sucho” na przykład SkiErg lub Ercolina, lecz kosztują one zazwyczaj kilka tysięcy złotych.

 

Moje gumy kosztowały ok. 20zł i zostały kupione w jednym z marketów budowlanych. Służą mi już trzeci rok i pomimo rozciągnięcia wciąż dobrze się spisują. Jak zrobić sobie własne gumy? Poleciłbym wybranie najtwardszych w sklepie, a dla osób silniejszych można spleść ze sobą dwa rzędy gum (jak na zdjęciu), następnie doczepić rączki, znaleźć punkt mocowania i można ćwiczyć. Moje gumy mają w sumie 16 metrów (zakupiona długość). Po spleceniu pozostało niecałe 8 metrów materiału, czyli prawie 4 metry na rękę. Teraz zdaje mi się, że są trochę za długie ale może jest to kwestia rozciągnięcia, optymalnie długość ciągnięta przez jedną rękę uważam, że powinna wynosić 3 - 4 metry. Jeszcze tylko punkt zaczepienia i możemy przechodzić do treningu. Ruch powinien być możliwie najbardziej przypominający ten na nartach, dlatego należy przywiązywać gumy na wysokości 2-3 metrów. Niestety w pokoju nie mam takiej możliwości, przywiązałem je do kaloryfera na wysokości metra i tak też da się ćwiczyć.

 

Trening z gumami traktuję jako dodatek do większości treningów imitacyjnych oraz czasami crossów i siłowni. Mam dwa systemy ciągnięcia gum. Pierwszy jest bardzo prosty. Rozciągam gumy tak by mieć ok. 1m do granicy naciągu, uginam nogi w kolanach i ćwiczę imitując pchanie przez 10, 15 lub 20 minut w zależności od wykonanego wcześniej treningu, samopoczucia… ile mam ochotę. Drugi trening wymaga już większego zaangażowania. Staję tak by podczas końcówki pchnięcia mieć 10-15 cm do granicy rozciągnięcia gum i ćwiczę pchanie 3x90sek, następnie 3x90sek ruch naprzemianstronny i znów pchanie 3x90sek. Przerwa wynosi czas ćwiczenia.

 

Poza opisanym przeze mnie treningiem ilość ćwiczeń z gumami ogranicza tylko nasza wyobraźnia i czas, jaki możemy poświęcić na ćwiczenie. Oprócz ceny dużą zaletą gum jest ich mobilność. Możemy zabrać je na każdy wyjazd prawie nie zajmując miejsca w bagażu, dodatkowo do ćwiczenia potrzebujemy tylko jakiś kawałek placu do naciągu i coś do przywiązania np. drzewo, ogrodzenie, brama, barierka…

 

W moim pokoju wisi również drążek do ćwiczeń. Nie będą się tu rozpisywał nad zaletami tego przyrządu, które są powszechnie znane. Najczęściej u mnie w pokoju wykonywanym ćwiczeniem na drążku jest „piramidka” czyli podciąganie się zwiększając w każdej serii ilość o 1, a po dojściu do maksymalnej liczby powtórzeń odejmując jedno podciągnięcie. Z ćwiczeń wzmacniających mięśnie brzucha lubię podciąganie nóg do klatki piersiowej wisząc na ugiętych rękach. Oprócz ćwiczenia drążek wykorzystuję również do rozciągania.

 

Radek Koszyk

Komentarze - 1

zainteresowany

Opublikowano: 2014-05-20 21:41:07

a jak je mocujesz ? na jakiś haczyk czy wiążesz ?

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl