Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Na co idą pieniądze podatników? A co Was to obchodzi! [ANKIETY]

Kombinacja norweska -> Artykuły

2013-05-08

Tak można by podsumować moje kilkutygodniowe dążenie do zdobycia informacji, jak wydawane są przez Polski Związek Narciarski pieniądze pochodzące z Ministerstwa Sportu. Okazało się, że kibice, a jednocześnie podatnicy nie są godni otrzymywania takich informacji.

Od pewnego czasu prowadziłem korespondencję z sekretarzem generalnym Polskiego Związku Narciarskiego, czyli Grzegorzem Mikułą. Otrzymałem odpowiedzi na wiele pytań i jestem oczywiście za to wdzięczny, ale kontakt się urwał w momencie kiedy pytania zaczęły nabierać konkretów. TUTAJ przed kilkoma tygodniami opisaliśmy zarys finansów w PZN-ie. Czwartego i ponowie szesnastego kwietnia próbowałem się od sekretarza generalnego dowiedzieć jak pieniądze od ministerstwa są rozdzielane na poszczególne kadry. Nie pytałem o pensję pracowników, nie pytałem o pieniądze od sponsorów - pytałem o pieniądze z Ministerstwa Sportu, czyli o pieniądze podatników, którzy mają prawo wiedzieć jak ich fundusze są rozdzielane. Odpowiedzi oczywiście już nie otrzymałem. Nie zostałem nawet poinformowany, że taka informacja nie może zostać mi udzielona. Trudno.

W międzyczasie pisałem także z Katarzyną Kochaniak, czyli z rzecznikiem Ministerstwa Sportu. Oczywiście na początku otrzymałem błyskawiczną odpowiedź, której fragmenty znajdują się w newsie zalinkowanym powyżej. Niestety podobnie jak w przypadku Grzegorza Mikuły, kiedy zadałem konkretne pytania i przedstawiłem konkretny problem, kontakt się urwał. Na maila wysłanego 23 kwietnia odpowiedzi nie otrzymałem do dziś. Nie zasłużyłem nawet na informację, że w tej kwestii rzecznik nie może mi już pomóc. Najłatwiej po prostu nie odpowiedzieć. Zrozumiałem więc, że jeśli Polski Związek Narciarski mi nie odpowiada, to jest to tylko mój problem. Przecież wszyscy urzędnicy żyją sobie dostatnie, a ja się tylko czepiam.

Naiwnie pomyślałem, że pomóc może człowiek będący jeszcze wyżej w Ministerstwie Sportu, a jednocześnie posłanka na sejm RP, czyli Joanna Mucha. Wyszedłem z założenia, że biura poselskie istnieją nie tylko po to, żeby zajmować się dystrybucją ulotek i plakatów. Oczywiście po raz kolejny się myliłem. 27 kwietnia omówiłem problem i wysłałem na mail sejmowy oraz na internetową skrzynkę, którą znalazłem na oficjalnym portalu Joanny Muchy. Nie muszę chyba pisać, że odpowiedzi nie otrzymałem do dziś. Nikt nie raczył mi odpisać, że w tej sprawie nie może pomóc. No bo w sumie po co? Czy można za to otrzymać podwyżkę?

Nie piszę tego, żeby się wyżalić, a żeby obiektywnie przedstawić sytuację. Nikogo więcej nie będę się prosił o informację. Nie jestem dziennikarzem śledczym i nikt mi nie płaci za przywiązywanie się do drzewa, blokowanie drzwi, nękanie telefonami i proszenie się o jakieś szczątkowe informacje rzucane jak mięso psu. Działam na stronie wyłącznie hobbystycznie, kompletnie nie myślę o pracy jako dziennikarz i tylko i wyłącznie przy okazji oraz z własnej ciekawości postanowiłem zająć się problemem finansów w Polskim Związku Narciarskim. To nie mi powinno zależeć na tym, żeby wszystkie działania były przejrzyste i transparentne. Mówiąc wprost - olali mnie Grzegorz Mikuła, Katarzyna Kochaniak i Joanna Mucha. Niektóre maile udostępniałem do biura PZN-u, a także szefowi wyszkolenia, czyli Markowi Siderkowi i samemu prezesowi Apoloniuszowi Tajnerowi. Olany zostałem jednak nie tylko ja, ale wszyscy podatnicy i jednocześnie kibice. Związek sportowy to nie jest prywatny folwark. W tajemnice mogą bawić się biznesmeni w Formule 1 czy w piłce nożnej, bo tam prywatny pieniądz decyduje o wszystkim. W tym przypadku pieniądze podatników są bardzo ważne i miło by było wiedzieć jak są rozdzielane.

Ta sytuacja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że od lat dokonywałem słusznego wyboru przy urnie. Co prawda partia reprezentująca moje poglądy nigdy nie wejdzie do sejmu, ale przerost klasy urzędniczej powoduje co najwyżej rozmywanie odpowiedzialności, a z małymi ludzkimi sprawami nie liczy się nikt. Także to już koniec mojej działalności w tej sprawie. Wyrobiłem swoje zdanie i przedstawiłem je Wam. Zapewne awansuje do góry na czarnej liście PZN-u, ale co w związku z tym? Jestem zupełnie niezależny od tego środowiska i jeśli mi się coś nie podoba to o tym piszę. Jeśli ktoś mi pluje w twarz, to nie będę udawał, że pada deszcz, tylko po to żeby ewentualnie liczyć na to, że kiedyś mi się uda gdzieś wkręcić. Jesteśmy bliscy zmarnowania świetnego pokolenia polskich kombinatorów i oczywiście ze wstydu najlepiej to przemilczeć. Na pewno jest wielu ludzi w Polskim Związku Narciarskim, którym leży na sercu dobro polskiego narciarstwa klasycznego, ale ich głos nie jest najważniejszy... Na koniec zapraszamy jeszcze do zagłosowania w dwóch ankietach.


Konrad Rakowski

Komentarze - 14

Szamot

Opublikowano: 2013-05-09 08:29:59

"Co prawda partia reprezentująca moje poglądy nigdy nie wejdzie do sejmu..." - mam dokładnie to samo :-)

Konrad Rakowski

Opublikowano: 2013-05-09 17:48:54

Ma to swoje plusy - nikt nam nigdy nie powie: "Zobacz, Ty ich wybrałeś, a robią taki syf", choć oczywiście lepiej by było jakby ktoś nowy wszedł i zrobił porządek. Co prawda byłby to tylko porządek medialny, bo mając 5% nie można nic realnego zrobić, ale zawsze to całościowe poruszenie problemu. Ja np. nie rozumiem za co z państwowych podatków płaci się choćby rzecznikowi Ministerstwa Sportu. Jeśli kogoś nie stać na odpowiedź "Przykro mi, nie mogę pomóc", to dla mnie to jest koniec tematu. Jakieś multum sztucznych posad, całkowity brak odpowiedzialności. Jakby polska kombinację zniszczyła tak prywatna firmy, to zmarnowałaby SWOJE pieniądze, a tutaj zmarnowano pieniądze podatników i jak się mówi o konkretnych sumach, to wszyscy nabierają wody w usta. Byłem spokojny, ale jak, trzy osoby perfidnie tygodniami nie odpowiadały to miarka się przebrała. Ich posady są nienaruszalne, ale niech chociaż ucierpi ich honor, o ile niektórzy znają takie pojęcie.

Szamot

Opublikowano: 2013-05-10 08:57:41

[quote]Ma to swoje plusy - nikt nam nigdy nie powie: "Zobacz, Ty ich wybrałeś, a robią taki syf", [quote] Zgadza się i dlatego spokojnie do końca życia możemy narzekać. :-) No, ale nie może być inaczej skoro ludzie idąc na wybory w ogóle nie czytają programów poszczególnych partii, głosują na jednych bo nie lubią drugich, glosuą na tych bo i tak wygrają, albo nie głosują na innych bo nie mają szans itp. Partie na które głosowało 90 % wyborców są w sejmie więc w sumie w tym kraju powinien panować optymizm.

Emil Dudzik

Opublikowano: 2013-05-10 10:38:05

Ale jakby na to nie patrzeć na rządzących w kraju głosowało ok 7 mln ludzi. Zdecydowana mniejszość wybrała tych co rządzą. Oczywiście to się nie tyczy tylko obecnej władzy ale każdej. Np koalicja z 2005 r miała ok 5,5 mln głosów. Większość ludzi nie chodzi na wybory ale mimo to narzeka. Ludzie nie działają, wszystko mają gdzieś, uważają że nic nie są wstanie zmienić. Zapomnieli, a może nie wiedzieli jaka jest definicja państwa. Państwo powstało żeby ludziom żyło się lepiej. Dla nich bezpieczeństwa, wygody, zachowania praw, wolności itd. Obecnie panuje pół-tyrania gdzie urzędnik jest kimś a obywatel nikim i to szary człowiek boi się urzędnika a powinno być odwrotnie. Oczywiście każda władza chce żeby obywatel bał się, nie był świadomy swoich praw, żeby był podległy i można mu było wcisnąć każdy kit. Bo każdy liczący się przywódca polityczny w Polsce to osobowość autorytarna jak u Ericha Fromma. Nie może wprost wprowadzić tyranii, ale pomalutku bez pośpiechu. ACTA nie przeszło? To będzie INDECT, kontrole przelewów, fotoradary na każdym kroku, potem dowody osobiste z czipami itd

staszek skiza

Opublikowano: 2013-05-09 10:10:08

Niestety skipol jest za mały, żeby panowie chociażby z PZN raczyli odpowiedzieć.Może zastanówcie się nad wykorzystaniem prawa prasowego?

Konrad Rakowski

Opublikowano: 2013-05-09 17:42:21

Jeszcze zostanie prezydent Bronisław Komorowski i Europejski Trybunał Praw Człowieka ;) Ja już to mam gdzieś. PZN i armia urzędasów z Ministerstwa Sportu sama sobie wystawiła świadectwo i teraz nikt mi nie będzie zarzucał pomówień, jak sobie stwierdzę, że PZN się wstydzi tego jak dzieli finanse i najchętniej by to ukrył. A co tu dopiero mówić o pensjach tych najbardziej zasłużonych. Zresztą wyniki ankiety powyżej są chyba klarowne.

Konrad Rakowski

Opublikowano: 2013-05-09 17:53:56

I jeszcze dodam kilka rzeczy. 1. Przepraszamy, że na jakieś 2 tygodnie padły nam komentarze. Zauważyłem to dopiero dwa dni temu (po prostu myślałem, że latem nikt nie komentuje) i nasz informatyk szybko sprawę rozwiązał. Teraz można śmiało dyskutować. 2. Zapraszam do głosowania w ankietach. Na razie tylko 97% z Was uważa że podział budżetu powinien być jawny, a 79% uważa, że gospodarowanie budżetem jest złe albo fatalne. Nie ma co - świetny wynik pokazujący olbrzymie zaufanie kibiców... 3. Poza tematem jeszcze dodam, że od bodaj kilku miesięcy nie doczekałem się na obiecaną informację o stanie zdrowia Jakuba Przybyły, Michała Podżorskiego czy Damiana Urbasia. Po tym artykule już się na pewno nie doczekam, ale mam to gdzieś. Prosił się nie będę, a są pewne granice kultury i dobrego smaku.

ant

Opublikowano: 2013-05-10 17:46:55

Brak słów. Oni wszyscy wstydu nie mają? Bardzo dobrze, że dodaliście te ankiety - mają wszystko czarno na białym:)

Robert Osak WinterSzus.pl

Opublikowano: 2013-05-17 12:49:54

Sprawa co najmniej dziwna, ale nie beznadziejna. Konradzie nie musisz się jeszcze poddawać w swoich dążeniach do uzyskania odpowiedzi. Oto prosta recepta: Przyjedź na na któreś zawody np. LGP i osobiście spytaj Grzegorza Mikułę, albo Apoloniusza Tajnera o rzeczy, które Cię interesują. Skoro nie raczą odpowiadać w mailach, to na zawodach podejdź z mikrofonem, przedstaw się rzecznikowi PZN, zapytaj o jakieś rzeczy sportowe, bieżące, a na zakończenie, jak magik z kapelusza wyciągnij swoje "niewygodne" pytanka. Żeby było weselej, Piotrek zrobi identyczny numer w tym samym czasie (to ważne), ale z prezesem. Macie na gorąco dwie odpowiedzi najwyższych władz PZN, które sobie możecie potem porównać i jakieś wnioski wyciągnąć. Bo samo marudzenie w artykułach, że Was olali w mailach, nic nie zmienia. To, że ministerstwo olewa dialog, to jakoś przełknąć idzie i to nie dziwi. Bo władzy się w głowie przewraca. Z nimi raczej innego kontaktu nie będziecie posiadać. Jednak włodarze PZN są często na różnych zawodach, przynajmniej prezes, bo rzecznik rzadziej. LGP to dobry czas, by te dwie pieczenie na jednym ogniu upiec. Mailowe przepychanki widać nic nie dają, dlatego pora podnieść przyłbicę, przestać być incognito, stanąć twarzą w twarz z władzami i porozmawiać o nurtujących Was problemach. Wiecie po męsku, a nie mailem zza węgła ;-) Co do polityki, to ja popieram partię "Demokracja Bezpośrednia", która chce wprowadzić w naszym kraju system referendów, jako narzędzie do bezpośredniego rządzenia państwem przez nas samych - obywateli. Wzorem Szwajcarii. Wielu twierdzi, że to mrzonka, a najgłośniej śmieją się z pomysłu, politycy będący teraz u władzy. Mają ciepłe posadki, to rechoczą nerwowo, na myśl, żeby obywatelom dać władzę w ręce, nie raz na 4 lata w wyborach, ale na bieżąco, w każdej ważniejszej sprawie, w głosowaniach w referendach nawet drogą elektroniczną itp. OK rozpisałem się trochę i wracam do tematu zasadniczego. Do dzieła Skipolu, oręż do ręki (mikrofony) i zapraszamy na zawody. ;-) Pozdrawiam redakcję.

Konrad Rakowski

Opublikowano: 2013-05-17 16:48:13

Oczywiście Robert zdaję sobie sprawę, że jakbym kogoś przycisnął, to mi odpowiedzą, albo pogrążą się jeszcze bardziej, tylko podstawowe pytanie jest takie - czemu mi ma na tym bardziej zależeć niż im, jeśli to im, a nie mi za to płacą? Kochaniak, to nawet płacą tylko za odpowiadanie i tłumaczenie się w mediach, a jak widać już drugi mail ją przerósł. To co ona robi? Samo marudzenie zmienia dokładnie tyle co proszenie się o odpowiedź w innej formie. Niech chociaż się trochę powstydzą, albo niech inni wyrobią sobie zdanie na ich temat. W żadnym wypadku nic więcej nie da się osiągnąć. Jak mam się witać z ludźmi, którzy oficjalnie mnie mają w dupie? Mam się bawić w jakiś teatrzyk z ukrytą kamerą, serią normalnych pytań, głaskaniem się po jajkach i nagle wyskoczyć z konkretnymi pytaniami? To byłoby tak samo dwulicowe jak cała działalność Polskiego Związku Narciarskiego. Z Grzegorzem Mikułą się skontaktowałem tylko dlatego, że były wobec mnie zastrzeżenia, że jeżdżę po PZNie, nie próbując uzyskać u nich informacji. Skontaktowałem się, zaoferowałem spotkanie osobiste, jeśli będą jakieś niejasności, gdyż mieszkam w Krakowie i po temacie... Na swój temat też się trochę nasłuchałem z drugiej ręki, a jak przyszło co do czego, to żaden odważny nie podejdzie wyjaśnić tego wprost, a były to nieco mocniejsze teksty niż moje artykuły. Ja mimo wszystko nikogo anonimowo nie "obgaduję" - wszystko jest publiczne i oparte na faktach. I ja się mam z takimi ludźmi witać? Zresztą Twoja koleżanka Alicja też już od ponad roku mi skacze do gardła;) Tak na prawdę ta informacja o finansach wiele nie zmieni. Po prostu zaciekawiło mnie to wszystko w kontekście funkcjonowania państwa. Nic mnie tu kompletnie nie zaskoczyło i sprawę uważam za zamkniętą. Oczywiście jeśli będę na zawodach, to spytam prezesa o to co mnie interesuje, bez przymilania się na początku. Dzięki za głos w sprawie. Pozdrawiam.

Robert Osak WinterSzus.pl

Opublikowano: 2013-05-17 18:25:34

[quote]Oczywiście Robert zdaję sobie sprawę, że jakbym kogoś przycisnął, to mi odpowiedzą, albo pogrążą się jeszcze bardziej, tylko podstawowe pytanie jest takie - czemu mi ma na tym bardziej zależeć niż im, jeśli to im, a nie mi za to płacą? Kochaniak, to nawet płacą tylko za odpowiadanie i tłumaczenie się w mediach, a jak widać już drugi mail ją przerósł. To co ona robi? Samo marudzenie zmienia dokładnie tyle co proszenie się o odpowiedź w innej formie. Niech chociaż się trochę powstydzą, albo niech inni wyrobią sobie zdanie na ich temat. W żadnym wypadku nic więcej nie da się osiągnąć. Jak mam się witać z ludźmi, którzy oficjalnie mnie mają w dupie? Mam się bawić w jakiś teatrzyk z ukrytą kamerą, serią normalnych pytań, głaskaniem się po jajkach i nagle wyskoczyć z konkretnymi pytaniami? To byłoby tak samo dwulicowe jak cała działalność Polskiego Związku Narciarskiego. Z Grzegorzem Mikułą się skontaktowałem tylko dlatego, że były wobec mnie zastrzeżenia, że jeżdżę po PZNie, nie próbując uzyskać u nich informacji. Skontaktowałem się, zaoferowałem spotkanie osobiste, jeśli będą jakieś niejasności, gdyż mieszkam w Krakowie i po temacie... Na swój temat też się trochę nasłuchałem z drugiej ręki, a jak przyszło co do czego, to żaden odważny nie podejdzie wyjaśnić tego wprost, a były to nieco mocniejsze teksty niż moje artykuły. Ja mimo wszystko nikogo anonimowo nie "obgaduję" - wszystko jest publiczne i oparte na faktach. I ja się mam z takimi ludźmi witać? Zresztą Twoja koleżanka Alicja też już od ponad roku mi skacze do gardła;) Tak na prawdę ta informacja o finansach wiele nie zmieni. Po prostu zaciekawiło mnie to wszystko w kontekście funkcjonowania państwa. Nic mnie tu kompletnie nie zaskoczyło i sprawę uważam za zamkniętą. Oczywiście jeśli będę na zawodach, to spytam prezesa o to co mnie interesuje, bez przymilania się na początku. Dzięki za głos w sprawie. Pozdrawiam.[/quote] Konrad piszesz: "Oczywiście Robert zdaję sobie sprawę, że jakbym kogoś przycisnął, to mi odpowiedzą, albo pogrążą się jeszcze bardziej, tylko podstawowe pytanie jest takie - czemu mi ma na tym bardziej zależeć niż im, jeśli to im, a nie mi za to płacą?" - odpowiadam, skoro IM za to płacą (w domyśle, za przekazywanie informacji mediom), a jednak ONI się nie kwapią odpowiadać, bo mają jakiś w tym cel, to możecie oczywiście: a) Nie ciągnąć tematu dalej, (tylko skoro zacząłeś i powiedziałeś "A" ale nie masz konkretów, to bym szedł za ciosem dalej i powiedział "B"). b) Ciągnąć temat dalej pisząc tylko artykuły i maile i narzekać na brak odpowiedzi c) Ciągnąć temat dalej i jechać na zawody z mikrofonem i wypytać ICH o wszystko Odpowiedź "c" zasugerowałem w poprzednim wpisie, a formę i sposób zadawania pytań na skoczni oczywiście zostawiam Wam - sugerowałem tylko mały fortel, skoro ONI się nie kwapią na takie trudne dla NICH tematy mówić. Możesz oczywiście od razu naskoczyć na NICH z niewygodnymi pytaniami, ale możesz mieć na tą akcję, taką reakcję, że albo zaskoczysz ICH całkowicie i będą musieli odpowiedzieć, albo zaczną kręcić, albo zasłaniać się chwilową amnezją, albo, albo, albo...Sugerowałem dwóch przepytać, bo wtedy łatwiej czytelnikom wyciągnąć wnioski. Skoro jednak napisałeś, że Ci już na tym tak nie zależy, to albo faktycznie nie zależy Ci na dotarciu do informacji, albo Ci zależy, jednak zniechęcasz się za szybko, kiedy się rozbijasz o mur PZN i brak odpowiedzi, albo łechtasz kibiców tematem, a jak nic nie możesz zdobyć konkretnego, to kończysz temat narzekając. Nie piszę tego złośliwie, tylko takie odniosłem wrażenie. Wiesz najlepiej, że nie jest w interesie PZN spotykać się z Tobą, mną czy innymi mediami. Na pewno nie w takich sprawach. Parafrazując. Skoro Mahomet do góry nie da rady przyjść z wieściami, to może Skipol przyjdzie z mikrofonem na skocznie po rzeczone wieści i dokończy dzieła? Teraz co do sondy. Pytanie o jawność podziału środków jak najbardziej uzasadnione. Druga sonda i ocena gospodarowania budżetem w PZN jest moim zdaniem nieobiektywna. Wiadomo, że większość kibiców oceni ją fatalnie, skoro nie ma zbytniej jawności, bo nawet odpowiedzi nie otrzymaliście w mailach. Ciężko oceniać coś dobrze, o czym wiemy mało, albo wcale. Tylko pytanie, czy fakt, że o tym mało wiemy daje nam prawo do negatywnej oceny gospodarowania budżetem? Tego bym nie był już taki pewny. Pamiętasz sprawę prezesa Włodarczyka. Prokuratura, po zapoznaniu się z działalnością PZN, umorzyła śledztwo po latach, a PZN nazwała modelowym związkiem sportowym. Doszukała się oczywiście błędów, ale nie zamierzonych: "Prokurator prowadzący sprawę uznał, że w działaniach zarządu Związku pełno było błędów, które doprowadziły do dużych strat finansowych, jednakże działania te nie były podejmowane celowo z zamiarem wyrządzenia szkody, nie miały także podłoża korupcyjnego". To było za czasów tak negatywnie ocenianego prezesa Włodarczyka. Od dobrych kilku lat mamy prezesa Tajnera. Raczej w porównaniu z poprzednikiem w wielu sprawach wychodzi lepiej. Nie jest idealny, swoje za uszami pewnie ma, pewne sprawy gołym okiem widać, że nie działają tak jak powinny. Cóż... Odpowiedzi na temat budżetu otrzymać możecie wg mnie jedynie pytając twarzą w twarz podczas wywiadu. Inaczej zbywani będziecie mailowo, co będzie rodziło tylko niepotrzebnie frustracje wśród redakcji Skipol oraz kibiców, którzy dalej mało wiedzą na ten temat. Piszesz: "Na swój temat też się trochę nasłuchałem z drugiej ręki, a jak przyszło co do czego, to żaden odważny nie podejdzie wyjaśnić tego wprost, a były to nieco mocniejsze teksty niż moje artykuły". - coś konkretniej napisz, bo trudno mi się do tego odnieść. Kto miałby do Ciebie podchodzić i co wyjaśniać?

Konrad Rakowski

Opublikowano: 2013-05-17 20:15:55

Znów się trochę rozpisałeś. Tak całościowo zupełnie Cię rozumiem i masz oczywiście dużo racji we wszystkich swoich dywagacjach i analizach. Na dotarciu do informacji mi zależy, ale zdaje sobie też sprawę, że to i tak nie będzie żadna rewolucja. Kombinatorzy mają najmniej, bo są najsłabsi - taka argumentacja co najgorsze jest częściowo słuszna, bo kogo tam interesują dobre miejsca na MŚJ z dużo starszymi rywalami. Mnie i kilkunastu czytelników strony. Byłem po prostu ciekaw czy PZN jest w stanie przekazać mi tak podstawową informację na podstawie której można by zacząć wyciągać jakieś wnioski. Sensacyjną informacją byłyby np. zarobki Jakuba Michalczuka, ale szczerze mówiąc nawet nie wiem czy media mają prawo do takiej informacji, a wydaje mi się, że nie. Doskonale wiem, że nie jest w interesie PZNu spotykać się ze mną, ale to z inicjatywy Polskiego Związku Narciarskiego nawiązał się jakiś kontakt. Ja nie planowałem w żaden sposób żebrać o związkowe informacje - pisałem sobie co mi się podobało, nie czerpałem i nie czerpię z tego żadnych korzyści, a to czy to się komuś podobało czy nie, średnio mnie interesowało;) Nawiązał się kontakt, proponowałem kontakt osobisty, został mailowy więc wpadły mi do głowy takie, a nie inne pytania. Co do ankiety to się nie zgadzam. Jeśli choć złotówka z budżetu idzie na pensję dla Jakuba Michalczuka, to gospodarowanie budżetem jest złe, a jeszcze można by wskazać kilka ciekawych nazwisk – zarówno sportowców jak i osób ze wszystkich sztabów. Tyle moim zdaniem wystarczy do oceny, nawet bez konkretnych danych. Robercie, przecież wiesz, że pewnych rzeczy Ci w komentarzu nie napiszę. Niektórzy ze mną rozmawiają, inni nie, ale Ci mniej rozmowni, bardzo lubią komentować, oceniać i mówić czego to nie zrobią i co to nie myślą na dany temat;) I jeszcze raz powtórzę w skrócie, to co kilka razy pisałem. Podstawowy zarzut PZN-u był taki, że ich stawiam w złym świetle, nie prosząc ich o informację. Oczywiście podjąłem rękawicę, zadałem pytania, na coraz bardziej konkretnie odpowiedzi nie otrzymałem. Reasumując nic się nie zmieniło. Znów PZN będę stawiał w złym świetle, tylko teraz nikt mi nie powie, że nie próbowałem się dowiedzieć. To był główny cel, bo ja się prawdy nie boję - mogą sobie prześwietlać każdy artykuł. Ja nigdy nie byłem i nigdy nie będę dziennikarzem, bo już w tym środowisku jestem przegrany, także to też weź pod uwagę. Coraz trudniej mi pogodzić stronę z dziesiątkami projektów, zaliczeń, egzaminów na uczelni, a teraz dochodzi jeszcze staż. Jeśli pojawię się na zawodach, gdzie będzie ktoś kto może mi udzielić jakiś informacji z Polskiego Związku Narciarskiego, to spytam. Na Mistrzostwach Polski w biegach i Pucharze Kontynentalnym w kombinacji norweskiej oczywiście Apoloniusza Tajnera i Grzegorza Mikuły nie było. Moją jedyną szansą była konferencja PZN-u w 2012 roku, ale wtedy po prostu dałem dupy, bo kompletnie nie wiedziałem co na takiej konferencji przystoi, a co nie. Moja wina i mój duży błąd. PS. Jeszcze realizuję jeden plan o którym nie pisałem i nie przewinął się w Twoich pomysłach. Przez przypadek wpadłem na nowy pomysł i w przyszłym tygodniu dowiem się czy od tej strony uda się coś ruszyć.

Konrad Rakowski

Opublikowano: 2013-05-17 16:59:19

A i jeszcze jedno. Daniel Ludwiński ze SportowychFaktów często zadaje prezesowi pytanie, które ja chciałbym zadać tylko w nieco łagodnym tonie i odpowiedzi na prawdę osłabiają człowieka. To jest dziennikarz więc oczywiście stara się być obiektywny i to są i tak dociekliwe pytania. Ja nie mam zmysłu hieny czy sępa, nigdy nie byłem i nigdy nie będę dziennikarzem i to też warto brać pod uwagę we wszelkich rozważaniach. Jak czas na uczelni pozwoli i spotkam prezesa na jakiś zawodach to spytam dlaczego wraz z rzecznikiem nie udzielają mi informacji do których są zobowiązani. Na pewno nic wspólnego z Polskim Związkiem Narciarskim nie chce mieć:)

staszek skiza

Opublikowano: 2013-05-18 19:17:06

Z tego co wiem to panowie mają psi obowiązek odpowiedzieć.Jednostka budżetowa , a taką jest PZN , ma taki obowiązek.Jeżeli nie odpowiada to można złożyć zażalenie do organów ścigania o niegospodarność środkami budżetowymi.

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl