Ustawa Cookie - Wykorzystujemy cookies w celu poprawnego wyświetlenia strony. Wiemy - można bez nich żyć - tylko po co?

Z dużej chmury mały deszcz - kombinacja nie wykorzystała swojej szansy w Soczi

Kombinacja norweska -> Artykuły

2014-02-23

Igrzyska Olimpijskie w Soczi już za nami. Pora więc krótko podsumować najważniejsze wydarzenie czterolecia dla sportów zimowych. Kombinatorzy rywalizowali trzykrotnie i wydaje się, że nie była to zbyt dobra reklama dwuboju zimowego. Poniższy tekst jest oczywiście subiektywnym spojrzeniem na rywalizację.

 

Pierwszy i chyba zasadniczy problem to trasy. Na papierze nie wyróżniają się niczym szczególnym - suma podbiegów na dwu i pół kilometrowej pętli, to 88 metrów, a maksymalny podbieg liczy sobie 35 metrów. W praktyce jednak trasa była bardzo mało selektywna. Nie będę próbował zrozumieć z czego to wynika - czy to tylko kwestia ukształtowania, czy też może specyficznych warunków śniegowych - trudno powiedzieć. Natomiast najważniejszy jest skutek, a on raczej nie był dobry dla kombinacji. Próba przedolimpijska (rozgrywana na krótszych pętlach) też nie wypadła zbyt ciekawie, ale na pewno dużo lepiej niż tegoroczna rywalizacja. Biegi jak na realia tego pięknego sportu były po prostu nudne. Szybko tworzyły się duże grupy, nie było żadnych ciekawych zwrotów akcji, szalonych pościgów, spektakularnych osłabnięć. Nie było niczego za co wielu z nas ceni sobie dwubój zimowy i czym kombinacja odróżnia się od samych biegów. W pierwszym konkursie Watabe i Frenzel mogli połączyć siły i uciekać przed dużą grupą, natomiast podczas indywidualnej rywalizacji na skoczni dużej już po niecałych czterech kilometrach utworzyła się grupa i de facto nikomu nie zależało na podkręcaniu tempa, bo nie było kogo gonić. W konkursie drużynowym przez 18 kilometrów trzy prowadzące zespoły biegły razem i ani przez chwilę ich wspólne prowadzenie nie było zagrożone. A może przyczyna nie tkwi w trasach. Może to skoczkowie za słabo skaczą, a biegacze za dobrze? Jedno jest pewne - w obecnych czasach sport musi być atrakcyjny, a te IO na pewno odbiegały chociażby od zeszłorocznych MŚ, gdzie wiele się działo.

 

Druga ważna kwestia, to krótka finiszowa prosta pod skocznią. Na pewno jest to atrakcyjne dla miejscowych kibiców, ale trochę wypacza to rywalizację, bo niekoniecznie wygrywa ten najmocniejszy w końcówce, a ten który się nie przewróci lub ten który zajmie najlepsze miejsce przed końcowymi zawijasami. Wydaje się, że podczas najważniejszej imprezy czterolecia powinno się unikać takich rozwiązań. Gdyby trasa była bardziej selektywna, to nie byłoby to aż tak uciążliwe, natomiast finisz z dużej grupy, to nie do końca dobry pomysł w takich warunkach. Niemcy na pewno nie będą mile wspominać ostatnich metrów.

 

Trzecia bardzo przykra okoliczność, to komentarz w Telewizji Polskiej. Skoki relacjonował były pracownik Eurosportu, czyli Marek Rudziński, natomiast w czasie biegu towarzyszył mu zawsze Marek Jóźwik. Bardzo przykre były podejście pana Jóźwika do zimowego dwuboju. Nie chodzi tutaj o specjalne czepialstwo, bo każdemu może przytrafić się gorszy dzień czy jakieś przejęzyczenie, natomiast komentator TVP dokonywał cudów z nazwiskami zawodników. Można się tylko domyślać, że większość widział na oczy po raz pierwszy i efekt był taki, że w biegu startowali: Kap(f)ler, Lodowik, Szurawi, Rizyl, Mułen przekształcony w Moena itd. itp. Czy naprawdę prezentującemu dużo wyższy poziom Markowi Rudzińskiemu potrzebny był do duetu Marek Jóźwik? Czy jego osoba mogła w jakikolwiek sposób pomoc w rozpropagowaniu i w reklamie tego sportu w Polsce? Pytania są raczej retoryczne. Można mieć też żal do komentatorów, że będąc na głównych antenach nie przedstawili do końca realnej sytuacji w polskiej kombinacji. Można było odnieść wrażenie, że po prostu nie mamy utalentowanych zawodników, a związek robi wszystko aby ten sport u nas wskrzesić…

 

Jeśli chodzi o aspekt sportowy, to warto przedstawić kilka historycznych faktów:

- Norwegia po raz pierwszy od 1998 roku (Nagano) wygrała drużynówkę na IO

- Joergen Graabak wywalczył dla Norwegii pierwszy indywidualny złoty medal na imprezie mistrzowskiej od MŚ w Lahti w 2001 roku, kiedy to triumfował Bjarte Engen Vik.

- Norwegowie po raz pierwszy od 1936 roku (Garmisch-Partenkirchen) zajęli dwa pierwsze miejsca na podium w konkursie indywidualnym IO.

- Akito Watabe wywalczył dla Japonii pierwszy medal na IO od 1994 roku (Lillehammer), kiedy to krążki zdobywali Takanori Kono oraz drużyna.

- Mario Stecher i Todd Lodwick startowali na swoich szóstych IO w karierze

- Po raz pierwszy w karierze na podium wielkiej imprezy (IO/MŚ) stanęli Fabian Riessle i Lukas Klapfer

- Niemcy po raz kolejny minimalnie przegrali druzynówkę w której na imprezie mistrzowskiej nie mogą zwyciężyć od 1988 roku (Calgary)

 - Jason Lamy Chappuis po raz pierwszy od 2007 roku (Sapporo) nie wywalczył medalu na imprezie mistrzowskiej

 

Nie będę tutaj analizował występu każdego zawodnika z osobna, natomiast drużynowo można powiedzieć, że bardzo zadowoleni po starcie w Soczi mogą być Norwegowie. Lekko rozczarowani z pewnością są Niemcy, ale trudno mówić o zawodzie, bo wywalczyli trzy krążki, każdy z innego kruszcu. Mieli też ogromnego pecha (choroba Frenzela, kolizja przed finiszem, ryzykowna taktyka na bieg drużynowy). Austriacy obronili się właśnie konkursem drużynowym, natomiast Japończyków uratował Akito Watabe, bo występ zespołu trudno uznać za satysfakcjonujący. Całościowo zawiedli Amerykanie i Francuzi. Czesi mogą być umiarkowanie zadowoleni ze swoich występów, natomiast Włosi obronili się indywidualnym konkursem na skoczni normalnej. Finowie poza Herolą też nie mają powodów do specjalnej dumy. O kompletnej klapie można mówić w kontekście Rosjan. Adam Cieślar nie zachwycił, natomiast spisał się przyzwoicie. Być może liczyliśmy na to, że podobnie jak Wiktor Pasicznik zakończy jeden konkurs w trzydziestce, natomiast polski rodzynek dwa razy zameldował się w czterdziestce (39. i 37. miejsce).

 

Kolejna wielka impreza to Mistrzostwa Świata w Falun planowane na przyszły rok. Być może tam rywalizacja dwuboistów będzie przebiegać zupełnie inaczej.

 

P.S. Niedługo zamykamy ankietę po lewej stronie - to ostatnie dni na wybranie swojego faworyta IO;) Zapraszam też oczywiście do dyskusji.

 

Konrad Rakowski Fot: menstream.pl

Komentarze - 4

Daerdin

Opublikowano: 2014-02-23 20:59:16

Trasa faktycznie była jaka była. Nie rozumiem, po co robić finisz na rozbiegu skoczni? Niby ciekawe rozwiązanie, ale mogli dać kombinatorom pobiec po trasach dla biegaczy, byłoby zdecydowanie ciekawiej. Ten finisz przypomina mi trasy biathlonowe - jakiś mały zjazd, ew. kilka zakrętów i króciutka ostatnia prosta.

ale10poz

Opublikowano: 2014-02-25 16:28:07

Finisz na rozbiegu mógłby być dobrym, ciekawym rozwiązaniem jeżeliby zrezygnowali z tych zakrętów i zrobili długą prostą do mety, a tak nie było nawet możliwości żeby skutecznie finiszować.

Szamot

Opublikowano: 2014-02-24 10:51:11

Nie do końca się zgodzę z tym, iż Cieślar spisał się przyzwoicie. Dla mnie miejsca 39 i 37 na Igrzyskach Olimpijskich czyli lokaty w ostatniej dziesiątce zawodów są po prostu słabe.

Raku

Opublikowano: 2014-02-24 12:43:06

Może i słabe, ale prezentował lepszy poziom niż "średnia sezonu". Jego ranking wynikowy na IO jest wyższy, a gorsze miejsce wiąże się z tym, że niektórzy by odpadli w kwalifikacjach w normalnych zawodach;) Trudno było wymagać cudu, bo w polskiej kombinacji jest jak jest.

Aby od razu dodać komentarz zarejestruj/zaloguj się na naszym portalu. Ze względu na problemy z botami komentarze niezalogowanych ukazywać się będą najszybciej jak to możliwe, ale dopiero po akceptacji.

* - pola obowiązkowe



Prawa autorskie © skipol.pl